Budżet pod znakiem kompromisu

W gorącej atmosferze wykuwał się tegoroczny budżet Ciechocinka. Ostatecznie jednak wszyscy przyznają, że udało się osiągnąć owocny kompromis.

Wstępny projekt budżetu był gotowy już w listopadzie. Wśród głównych zaproponowanych przez burmistrza inwestycji znalazły się budowa wodnego placu zabaw w okolicach parku linowego (1,6 mln zł), przebudowa nawierzchni ul. Tężniowej (od pl. Gdańskiego do Poprzecznej, z zagospodarowaniem przyległego terenu zielonego, 1,8 mln zł), przebudowa skrzyżowania Zdrojowej, Widok, Narutowicza, Przejazd na rondo (850 tys. zł), przygotowanie projektu nowego dworca autobusowego na terenie dzisiejszego parkingu przy Kolejowej i Wołuszewskiej (70 tys.), budowa budynku z lokalami socjalnymi (1,9 mln zł) oraz oświetlenie ulic, m.in. Ogrodowej, Topolowej, Lipowej i Zdrojowej od Narutowicza do Bema (łącznie 1,2 mln zł).

Do połowy grudnia radni musieli przedstawić swoje opinie do projektu. Komisje Rady Miejskiej praktycznie solidarnie (bez Komisji Uzdrowiskowej) złożyły wniosek o wpisanie do budżetu szeregu nowych inwestycji. Z mniejszych chodziło m.in. o remont ulic Ogrodowej, Okrężnej, Wiśniowej, Brzozowej i Klonowej, uzupełnienie nasadzeń przy Wojska Polskiego, zakup donic na deptak czy oznakowanie przejść dla pierwszych przy Zdrojowej tzw. „kocimi oczkami”. O wiele większą inwestycją miało być wykonanie studium wykonalności i projektu budowy całorocznego, pełnowymiarowego basenu miejskiego, który miałby stanąć na pustej działce przy ul. Kolejowej. Na te dokumenty przeznaczono 500 tys. zł.

By sfinansować wszystkie projekty, radni zaproponowali burmistrzowi wykreślenie z budżetu przebudowy ulicy Tężniowej.

Tężniowa na cenzurowanym

Radni zebrali się 28 grudnia na komisjach (najpierw finansów, a kilka godzin później na posiedzeniu połączonych pozostałych komisji), by debatować nad projektem. Podczas obrad zarysowała się różnica zdań między burmistrzem a grupą ośmiu radnych opozycji.

Burmistrz Leszek Dzierżewicz wskazywał, że przebudowa Tężniowej to jeden z trzech kluczowych projektów w tegorocznym budżecie. Część radnych nie kryła jednak sceptycyzmu.

– Z kim z radnych konsultował pan tę koncepcję? Rada niespecjalnie miała wpływ na ten projekt – utyskiwał Paweł Kanaś, szef Komisji Finansowej. Burmistrz zauważył jednak, że choć konsultacje się odbyły, to nie wszyscy radni na nie przyszli. W rozmowie ze „Zdrojem” Kanaś wskazywał, że projekt jego pojawił się zbyt późno. Podkreślał też, że nie powinno się ingerować w pas zieleni równoległy do deptaka na Tężniowej. – To enklawa ciszy i spokoju, nie ma takich miejsc w Ciechocinku wiele – mówił.

Czy stać nas na basen?

Jeszcze większe emocje wzbudził projekt miejskiego basenu przedstawiony przez radnych. Burmistrz podkreślił, że w ciągu najbliższych lat miasta na taką inwestycję po prostu nie stać. I choć nie jest przeciwnikiem budowy basenu, sugeruje wstrzymanie się z pracami projektowymi do momentu, kiedy budowa będzie realna. Wskazał jeszcze na inny problem.

– W ubiegłym roku w budżecie znalazło się aż 12 dokumentacji kosztorysowych projektów o wartości 12 mln zł. Do tego mamy projekt przebudowy stadionu o porównywalnej wartości i proponowany basen za minimum 25 mln zł. To kilkanaście projektów, które leżą na półce – wyliczał. Jak wskazywał, przy rocznym budżecie na poziomie 40 mln zł (z czego 60 proc. to pieniądze, których nie można przeznaczyć na inwestycje, ale na sztywne wydatki), gromadzenie projektów inwestycji o wartości 50 mln zł jest nieodpowiedzialnością. – Za rok o tej porze mogłoby paść pytanie: jak pan do tego dopuścił? – wskazywał Leszek Dzierżewicz.

Półkowniki

Sala się ożywiła, radni zaczęli analizować porzucone projekty, jak choćby stadion czy przebudowę placu Gdańskiego. Tomasz Dziarski pytał, dlaczego już przed rokiem nikt nie zdobył się na refleksję nad liczbą rozpoczynanych inwestycji. – Przygotowywaliśmy te dokumentacje w czasach prosperity. Budżet był duży i tłusty. Ale jak się okazało, że stadion ma kosztować 14 mln zł, sam mówiłem głośno, że nas na to nie stać – wskazywał Kanaś. – Bez projektów ciężko pozyskać środki zewnętrzne – zauważył jednak Dziarski.

– Robimy inwestycje na chybił trafił. Nie zaplanowaliśmy ich w perspektywie tych czterech lat – stwierdził samokrytycznie Jerzy Draheim. Wskazywał też na wysokie koszty utrzymania basenu.

Burmistrz zapowiedział, że jeśli część Rady będzie upierała się przy projekcie basenu, sam usunie z budżetu remont Tężniowej i zmniejszy deficyt miasta. Zaznaczył, że nie ma powodów, by miasto zadłużało się dla realizacji szeregu pomniejszych inwestycji przedstawionych przez radnych. – To ważne zadania, ale niewłaściwe jest źródło ich finansowania – podkreślił.

Budżetowy kogel-mogel

Przy okazji dyskusji nad mniejszymi projektami, Małgorzata Szwajkowska, skarbnik miasta, zwróciła uwagę na ogromną liczbę wniosków od radnych, która wpłynęła do urzędu. Było ich aż 166, z czego część się powtarzała (dotyczyły ogółem 105 różnych inwestycji). – Do tej pory czegoś podobnego nie widziałam. Nie da się stworzyć budżetu, który satysfakcjonuje radnych, jeśli składa się 166 wniosków! – załamywała ręce skarbnik.

– Żadna z komisji nie wypracowała wniosków priorytetowych, nikt nie podzielił wniosków na najważniejsze i mniej istotne. Jak można stworzyć dokument, który wszystkich zadowoli, na podstawie takiego kogla-mogla? – pyta Szwajkowska w rozmowie ze „Zdrojem”. Już na sali podkreślała, że mimo tego zalewu wniosków, udało jej się uwzględnić prawie 45 proc. z nich.

Pół miliona do zamrażarki

Opozycyjni radni byli jednak niewzruszeni i atmosfera na sali gęstniała. – Gmina nie jest w stanie samodzielnie budować takiego obiektu. A już dziś wiemy, że dofinansowań z programów operacyjnych nie będzie. Po co zamrażać kolejne 500 tys. zł? Szkoda tych pieniędzy – tłumaczyła skarbnik. Wskazywała też na ustawowe wskaźniki regulujące miejskie wydatki, które przy tak dużej inwestycji mogłyby zostać przekroczone. A to oznaczałoby konieczność wdrożenia planu naprawczego i zablokowanie pozostałych inwestycji i remontów w kolejnych latach.

Kiedy radni pozostawali nieprzekonani, skarbnik stwierdziła, że forsowanie budowy basenu będzie równoznaczne z „sabotażem”. – Macie większość, przegłosujecie, co będziecie chcieli. Ale to nie jest dobre dla tego miasta – zakończyła.

– Przecież mieszkańcy mówią o tym basenie – zauważył Marcin Strych. – Mieszkańcy czekają na odbudowę basenu między tężniami. To jest ich marzenie – odparł burmistrz.

Budżetowy pat

Realna stała się groźba, że Rada Miejska, nie widząc swoich projektów w budżecie, po prostu go nie przyjmie. Skarbnik wskazywała na konsekwencje braku akceptacji radnych dla projektu budżetu. W takiej sytuacji budżet dla miasta ustala regionalna izba obrachunkowa, uwzględniając tylko niezbędne wydatki. Oznaczałoby to brak jakichkolwiek inwestycji.

Rada mogłaby też siłowo wprowadzić do projektu budżetu swoje wnioski, o ile zmieściłaby się w puli wydatków nakreślonej przez burmistrza. Opozycja nie zdecydowała się jednak na otwartą konfrontację.

Droga do kompromisu

Z kompromisową propozycją wyszedł Jerzy Draheim. Zaproponował wycofanie z projektu miejskiego basenu i pozostawienie w nim pozostałych inwestycji. – Szkoda, że nie rozmawialiśmy o tym dwa tygodnie temu – westchnął burmistrz.

Po krótkiej przerwie i naradzie opozycyjnych radnych, Paweł Kanaś oświadczył: – Propozycja Jerzego jest koncyliacyjna, pomoże uzdrowić sytuację.

Sesja Rady Miejskiej, na której głosowany miał być budżet, odbyła się następnego dnia, 29 grudnia. I choć poprzedniego wieczoru trwały jeszcze negocjacje na temat ostatecznego kształtu projektu budżetowego, atmosfera na sali wciąż była nieco nerwowa.

Około godziny 11 Marcin Zajączkowski, przewodniczący Rady Miejskiej, ogłosił krótką przerwę, a część radnych wraz z burmistrzem wyszła do oddzielnego pomieszczenia. To wtedy musiały zapaść ostateczne decyzje co do kształtu kompromisowego projektu. Po przerwie skarbnik opuściła salę, by zaktualizować projekt budżetu, a atmosfera wyraźnie się rozluźniła.

Wszyscy ustąpili

Na czym polegał kompromis? Obie strony nieco ustąpiły pola. Burmistrz zrezygnował z budzącej największe kontrowersje koncepcji zagospodarowania zieleni wzdłuż Tężniowej. Wpisał też do projektu szereg inwestycji zaproponowanych przez radnych. Ci z kolei zrezygnowali z projektu basenu, przyznając że w tej chwili miasta na niego nie stać.

W tej sytuacji głosowanie było już formalnością. Nowy projekt zaakceptowała Komisja Finansowa, a chwilę później sama Rada Miejska. Za projektem zagłosowało 14 radnych, Tomasz Dziarski wstrzymał się od głosu.

– Pomimo rozbieżności zdań, pomimo przesileń, zdrowy rozsądek i dbałość o dobro miasta wzięły górę – podsumował burmistrz Leszek Dzierżewicz. – Stąd budżet prorozwojowy, dobrze służący poprawie wizerunku miasta – dodał.

– Mamy budżet kompromisu – przyznał Paweł Kanaś. A Marcin Strych zapowiedział, że w przyszłym roku radni będą starali się określać priorytetowe dla nich projekty.

– Ta sesja pokazała, że potrafimy rozmawiać. Kiedy każda ze stron cofa się o krok, miasto jest o dwa kroki do przodu – ocenił w rozmowie ze „Zdrojem” Jerzy Draheim. – Cieszę się też, że w tym budżecie znalazły się małe uliczki. Niektórzy zarzucają radnym, że budujemy czy remontujemy zbyt dużo chodników i ulic na obrzeżach miasta. Ale dla tych, którzy przy nich mieszkają i przez lata brną po kolana w błocie, te remonty i inwestycje to zbawienie – dodał.

– To był ciekawy dzień – podsumował Marcin Zajączkowski, przewodniczący Rady. – Wiele się od siebie nauczyliśmy.

Krzysztof Lepczyński