W Saloniku Literackim o Janie Sobierajskim

Jerzy Sobierajski wspominał w Saloniku Literackim Miejskiej Biblioteki Publicznej Jana Sobierajskiego, swojego ojca, nauczyciela i społecznika.

– Ciechociniakom nie trzeba być może przybliżać tej postaci. Wiemy, ze panu Janowi zawdzięczamy dziś już nieistniejącą zasadniczą szkołę zawodową w budynku, który też już nie istnieje – mówiła na początku spotkania 24 marca w miejskiej bibliotece Klara Drobniewska, prowadząca Salonik Literacki. – Pamiętamy jego ogromne starania, by Ciechocinek miał więcej niż jedną szkołę podstawową i to jemu zawdzięczamy, że powstała Szkoła Podstawowa nr 3. Choć placówka powstała w latach 60., nie była to 1000-latka. Dużo trzeba było wysiłku ze strony całego komitetu, by ta szkoła stanęła. Ale to nie jedyne osiągnięcia pana Jana – wskazywała.

Pieszo do Nieszawy

Jan Sobierajski urodził się 20 maja 1911 roku w Ciechocinku. Po ukończeniu szkoły podstawowej chodziło do seminarium nauczycielskiego w Nieszawie, do której docierał pieszo. – Miał sześcioro rodzeństwa, rodziny nie było stać na opłacenie internatu. Po dwóch latach za dobre wyniki szkoła zapewniła mu jednak w nim bezpłatne miejsce. Na podręczniki i obiady dorabiał korepetycjami – wspominał Jerzy Sobierajski.

– W drodze do Nieszawy zaskoczyła go któregoś razu zadymka, aż nie miał siły iść – wspominała Wanda Rosińska, córka Sobierajskiego. – Schował się w kapliczce i przysnął. Drogą jechał chłop, zobaczył czapeczkę, podszedł i rozbudził tatę, który miał już pierwsze odmrożenia. Później tata mówił, że ta czapka uratowała mu życie.

Tajne nauczanie

W 1932 roku Sobierajski zdobył dyplom nauczyciela szkół powszechnych i pracował w szkołach wiejskich w okolicach Brześcia nad Bugiem. Wojna zastała go podczas powrotu z urlopu w Ciechocinku. Pozostał więc w uzdrowisku i ukrywał się przed Niemcami. Później pracował w wypożyczalni sprzętu wodnego, jako robotnik w warzelni soli i księgowy w hotelu Muellera. Jednocześnie należał do Armii Krajowej i prowadził tajne nauczanie.

Już w lutym 1945 roku wspólnie z Mieczysławem Kwiatkowskim zorganizował szkołę powszechną, a w październiku został dyrektorem miejscowej szkoły zawodowej. Po 1949 roku pracował w okolicznych spółdzielniach i domu zdrowia „Pionier”. W 1954 roku Sobierajski wraca do szkolnictwa i pracuje najpierw w Szkole Podstawowej nr 1, a później w tworzonej nr 3.

Epizod polityczny

– Charakterystyczna rzecz to harcerstwo – mówiła Bożena Pietrzak, była nauczycielka i zastępczyni Sobierajskiego w „Trójce”. – W latach 60. jako jedyni w województwie mieli światła, jakich używało się na dyskotekach. Sprzedawali jarzębinę, kasztany i to kupili. Wtedy to było coś ciekawego! – śmiała się.

W 1958 roku Sobierajski zostaje przewodniczącym prezydium Miejskiej Rady Narodowej, które to stanowisko piastuje do 1961 roku. Następnie jest kierownikiem wychowania w Uzdrowisku Ciechocinek i, aż do emerytury w 1972 roku, kierownikiem „Trójki”.

„Znał się na wszystkim”

Wanda Rosińska wspominała charakterystyczny styl zarządzania Sobierajskiego. – Znał się na wszystkim, wiedział nawet, gdzie w szkole była kotłownia, co przycisnąć, jak ją obsłużyć – mówiła. – Jak był nowy kocioł, to szedł na kurs. Kiedyś palacz się upił, tata wziął synów i napalili w piecu, a dzieci rano miały ciepło – wspominała.

– Któregoś dnia dyrektor zachorował, a jednocześnie coś nawaliło w kotłowni – wspominała pani Bożena, która wówczas pracowała w „Trójce”. – Palacz mówi, że nic nie zrobi. Idę do dyrektora do domu, a on na to: „palacz wie, że pani nie umie, to co będzie robił. Niech pani powie, że ma zrobić tak i tak”. Idę do palacza i mówię, że tak i tak. I zrobił, co do niego należało – mówiła.

Jan Sobierajski został odznaczony m.in. Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem im. Leonarda Lorentowicza i Medalem Komisji Edukacji Narodowej.

Od kwietnia 1945 był mężem Haliny Posadzkiej, z którą miał piątkę dzieci. Zmarł 15 marca 2003 roku.