Powódź stulecia w Ciechocinku. Jak w 1924 roku wielka woda zabrała cały sezon

Wisła zawsze była kapryśną rzeką. W dawnych wiekach Nizina Ciechocińska wielokrotnie cierpiała z powodu powodzi. W XIX wieku straty z powodu licznych wylewów wody były tak duże, że w celu ochrony miejscowości, a przede wszystkim warzelni soli i Zakładu Zdrojowego, pobudowano wały ochronne.

W 1924 r. uzdrowisko nawiedziła powódź, która miała katastrofalne skutki. O tym wydarzeniu, długo pamiętanym przez mieszkańców, można przeczytać w książce Mariana Raczyńskiego „Materiały do historii Ciechocinka”. Zdaniem autora przyczyną klęski był „brak dozoru Komitetu Wałowego, który nie tylko wału po wojnie nie reperował, ale pozwalał na nim paść krowy. Nadmiar kretów i królików na tyle wał osłabił, że w krytycznym momencie osiadł on w jednym bocznym miejscu, skutkiem czego woda wtargnęła do zdrojowiska, a nie mając wyjścia z doliny, spiętrzyła się”.

Katastrofalna noc

Artykuły o klęsce żywiołowej ukazały się w prasie krajowej i lokalnej. Jak pisała Zofia Guzowska w swoim tekście zamieszczonym w „Wiadomościach Ciechocińskich”, w nocy z 29 na 30 marca został przerwany wał ochronny na linii ciechocińskiego szpitala wojskowego. Silny prąd wody parł ku wałowi ochronnemu, rozrywając go na przestrzeni 60 metrów. Woda przelewała się przez wierzch wału oraz przesiąkała spodem wskutek otworów wyżłobionych przez krety i króliki.

Saperzy 8. pułku oddali wielkie usługi, usuwając zatory w Siarzewie, bowiem spienione fale nadpłynęły z mniejszą siłą. Na szczęście nie było żadnych ofiar w ludziach. Straty materialne były znaczne i wyniosły duże sumy. Woda rozerwała w kilku miejscach plant kolejowy, wyrwała płoty i słabsze drzewka, zniszczyła mosty. Ocalały wszystkie budynki.

Wysokość zalewu w różnych punktach była rozmaita. I tak na przykład brama na warzelni soli została zalana na wysokość 130 cm, licząc od podłogi, w teatrze pierwszy rząd krzeseł do 153 cm, Łazienki nr 3 i 4 miały wodę w wysokości 27 cm od podłogi, w czytelni i poczekalni łazienek nr 4 zostały zrujnowane posadzki. Ocalały: magazyn solny, źródła mineralne, magazyny i kotły. Woda stała jeszcze do 9 kwietnia na ul. Dębowej (dziś ul. Raczyńskich), Włocławskiej (Zdrojowej), na rynku i w głębi parku Zdrojowego. 31 marca przybył do Ciechocinka wicewojewoda Manteuffel, który zorganizował Komitet Ratunkowy dla niesienia pierwszej pomocy powodzianom. 6 kwietnia wobec zupełnego bezpieczeństwa ze strony Wisły wojskowe pogotowie ratunkowe opuściło Ciechocinek.

Powódź słono kosztowała

Reperacja wału pochłonęła kilkadziesiąt miliardów marek polskich. Wał został szybko doprowadzony do porządku. Dziennikarka zakończyła swój artykuł zdaniem: „Oby tylko w przyszłości nasz wał ochronny miał zawsze odpowiednich opiekunów, którzy by potrafili sprostać tak odpowiedzialnemu zadaniu”. Artykuł został zilustrowany zdjęciami Zygmunta Dembickiego, które ukazywały zniszczenia wywołane powodzią.

Ślady klęski zostały szybko usunięte. Miastu nie zagroziła „świętojanka”, czyli czerwcowy wylew Wisły. Zakład Zdrojowy rozpoczął we właściwym terminie swój sezon i mógł przyjąć kuracjuszy. Niestety, w pierwszym sezonie frekwencja gości była zmniejszona wskutek rozpowszechnianych fałszywych informacji, że uzdrowisko zostało całkowicie zniszczone. Czynione były starania, aby ukazać, że Ciechocinek funkcjonuje normalnie i warto tu przyjechać. Planowano na przykład zorganizować 29 czerwca obchody stulecia Ciechocinka. Zamierzano świętować rocznicę założenia warzelni soli i zbudowania tężni. Na jubileusz został zaproszony prezydent RP Stanisław Wojciechowski. Uroczystości jednak się nie odbyły, bowiem prezydent odwołał swoją wizytę, a Ciechocinek znalazł się w ciężkim położeniu ekonomicznym wywołanym zmniejszoną frekwencją kuracjuszy. Po prostu nie było za co urządzić jubileuszu.

Najbardziej ucierpiał wizerunek

Sezon roku 1924 nie był udany. Zakład Zdrojowy i mieszkańcy Ciechocinka, którzy utrzymywali się z kuracjuszy, ponieśli znaczne straty. Dochody spadły o połowę. Zaczęto więc reklamować uzdrowisko w różny sposób. Wysłano na przykład komunikat do fachowych pism lekarskich w sprawie Ciechocinka, podając do wiadomości, że „powódź – aczkolwiek groźna i niebywała – nie wyrządziła tak katastrofalnych szkód, jak o tym piszą i mówią”.

Został też zamówiony specjalny film reklamujący Ciechocinek. Wykonany przez Warszawskie Laboratorium Kinematograficzne „Kryński i Gostat” przedstawiał Państwowy Zakład Zdrojowy i prywatne dworki. Miał przeszło 700 metrów długości, a jego premiera odbyła się 1 sierpnia w ciechocińskim kinie Sfinks. Film mogli obejrzeć mieszkańcy stolicy i większych miast Polski, bowiem był pokazywany w kinach.

Do jakiej wysokości Wisła zalała Ciechocinek wiosną 93 lata temu, można się samemu przekonać, bowiem na ścianie kina „Zdrój”, na prawo od głównego wejścia, umieszczony jest znak.

Aldona Nocna

Na zdjęciu: W moich zbiorach są zdjęcia wykonane w kwietniu 1924 r. Łódka płynie ulicą Kopernika, w tle widoczny jest obecny budynek MOPS-u. Ślady wody na ścianie wyraźnie wskazują, jakie rozmiary miała powódź.