Za, a nawet przeciw. Remis w głosowaniu nad absolutorium

Remisem zakończyło się głosowanie w Radzie Miejskiej w sprawie udzielenia absolutorium burmistrzowi Ciechocinka Leszkowi Dzierżewiczowi. Tym samym kwestię absolutorium radni pozostawili bez rozstrzygnięcia.

Udzielając absolutorium Rada Miejska stwierdza prawidłowość działań finansowych burmistrza w danym roku. Odrzucenie uchwały o udzieleniu absolutorium otwiera radnym drogę do ogłoszenia referendum w sprawie odwołania głowy miasta. Zarówno decyzja o przyjęciu, jak i odrzuceniu absolutorium wymaga bezwzględnej większości głosów (w ciechocińskiej radzie wynosi ona osiem głosów).

Remis w głosowaniu

Podczas sesji Rady Miejskiej 26 czerwca w głosowaniu nad absolutorium padł remis. Sześciu radnych (Klara Drobniewska, Izabela Kowacka, Grzegorz Adamczyk, Jerzy Draheim, Jerzy Sobierajski, Bartosz Różański) zagłosowało za udzieleniem absolutorium, sześciu przeciw (Krzysztof Czajka, Tomasz Dziarski, Paweł Kanaś, Marek Kuszyński, Marcin Strych, Marcin Zajączkowski), dwie radne wstrzymały się (Anna Michalska i Aldona Nocna).

W ten sposób Rada Miejska „nie przyjęła rozstrzygnięcia” w sprawie absolutorium. To rzadkie, choć, jak przyznał po sesji Krzysztof Bukowski, prawnik współpracujący z ratuszem, dopuszczalne w świetle obowiązujących przepisów.

Poszło o Gutkowskiego

Dlaczego radni nie zdecydowali się przyjąć absolutorium? Sprawozdanie z wykonania budżetu [znajdziesz je w BIP] pozytywnie zaopiniowała Regionalna Izba Obrachunkowa w Bydgoszczy. W superlatywach o dokumencie wypowiadali się także sami radni, jednak w opinii Komisji Rewizyjnej czytamy, że „wątpliwości” wzbudziło „przekroczenie wydatków związanych z roszczeniami firmy Gutkowski z Leszna wraz z odsetkami na kwotę 378 tys.”.

Chodzi o współfinansowaną ze środków unijnych rewitalizację parków Zdrojowego i Tężniowego, która rozpoczęła się w 2010 roku. Projektem i wykonaniem wszystkich robót zajmowała się firma Gutkowski z Leszna. Miasto jako inwestor miało szereg uwag do wykonanych prac, najwięcej kontrowersji budził rozebrany parkowy szalet (który nie został odbudowany) i alejki wyłożone kruszywem. Ratusz nie chciał zgodzić się na odebranie inwestycji, więc Gutkowski w sądzie domagał się zapłaty ponad 6 mln zł. Ostatecznie w czerwcu ubiegłego roku włocławski sąd przychylił się do wniosku firmy i nakazał miastu wypłatę prawie 3,5 mln zł, z czego 900 tys. zł stanowiły odsetki. Sąd nie uwzględnił też roszczeń ciechocińskiego magistratu z tytułu nieterminowego wykonania inwestycji.

To właśnie na proces z firmą Gutkowski i związane z nim koszty zwracali uwagę radni. – Nie widzę możliwości, by udzielić absolutorium – stwierdził Paweł Kanaś po przypomnieniu historii konfliktu z wykonawcą. Tomasz Dziarski przywoływał opinie biegłych, wedle których miasto niewłaściwie przeprowadziło przetarg na rewitalizację parków i wskazywał, że miasto nie zdecydowało się na wniesienie apelacji po przegranej sprawie sądowej. – Nie ulega wątpliwości, że w sprawozdaniu wszystko się zgadza, ale bezsporną winą burmistrza jest słabe przygotowanie się do inwestycji – dodała Anna Michalska.

Chora komórka w zdrowym organizmie

– Burmistrz porównuje czasem budżet do ludzkiego organizmu – mówił Bartosz Różański. – Jedna komórka rzuca cień, ale cały organizm jest zdrowy, co pokazują opinie RIO czy Komisji Rewizyjnej – wskazywał.

– Cieniem na tym budżecie jest sprawa rewitalizacji parków – podjął Jerzy Draheim. Przypomniał, że po raz pierwszy w Ciechocinku przeprowadzono inwestycję, w której projektem i wykonaniem zajmował się ten sam podmiot (tzw. „zaprojektuj i wybuduj”). – Miasto nie miało żadnego doświadczenia w takich inwestycjach. Mieliśmy pecha, trafiliśmy na cwaniaków, daliśmy się oczarować.

– Należy spojrzeć na dzisiejszy dzień bardziej perspektywicznie, nie tylko przez pryzmat jednej inwestycji. My też nie wszystko robimy idealnie, choćby projekt stadionu, projekt ronda na placu Gdańskim, tu trzeba się uderzyć w pierś. My też te pieniądze wydaliśmy nieroztropnie. Weźmy więc pod uwagę cały rok działalności burmistrza – apelował Draheim.

Także Klara Drobniewska wskazywała na fakt, iż rewitalizacja parków nie była jedyną prowadzoną w ostatnim czasie inwestycją. Mówiła o budowie ronda na Zdrojowej, remontach ulic, wymianie oświetlenia. – Jestem radną 19. rok, obserwuję pracę burmistrza od 1998 roku. Kiedy zaczynałam pracę w radzie, budżet wynosił 7 mln zł, dziś to blisko 50 mln zł, burmistrz przez cały okres sprawowania władzy doprowadzał miasto do coraz lepszego stanu – mówiła.

Przewodniczący z rekwizytem

– Kary i odsetki nie zrujnowały budżetu, miasto obroniło się dzięki pozytywnym opiniom izby obrachunkowej – wskazywała Izabela Kowacka. – Myślę, że oceny należy zostawić mieszkańcom i wyborcom, którzy ocenią pracę burmistrza w wyborach – dodała.

Grzegorz Adamczyk mówił o nieakceptowalnej postawie firmy Gutkowski podczas prowadzenia inwestycji i późniejszego sporu. – Został popełniony błąd, ale to nie wynika ze złej woli, wszystko wynikało z braku fachowców w mieście – stwierdził.

– Nie oceniamy złej czy dobrej woli, tylko stan faktyczny – odparł Marcin Zajączkowski, przewodniczący Rady Miejskiej, pokazując jeden z kamieni, jakimi wysypano alejki i pytając, czy można to uznać za bezpieczne rozwiązanie.

„Bez grama satysfakcji”

– Nie jesteśmy tu po to, by wystawiać panu burmistrzowi laurkę – mówił Marcin Strych.- Uwzględniając wszystko, co zostało zrobione prawidłowo, nie można pomijać największej, po wykonaniu wodociągów, inwestycji. Jakie koszty miałaby ponieść gmina, ile pieniędzy trzeba wyrzucić w błoto, aby tego absolutorium nie udzielić? Kwoty są niebagatelne – zaznaczył.

– Nie będę w stanie spojrzeć w oczy wyborcom i powiedzieć, że w 2016 roku wszystko było ok. Zapłaciliśmy ogromne odszkodowanie i z całym szacunkiem panie burmistrzu, bez grama satysfakcji, nie jestem w stanie zagłosować za absolutorium – zakończył.

– Trudno dyskutować z pewnymi faktami – przyznał burmistrz Leszek Dzierżewicz. – Wyrok Sądu Okręgowego we Włocławku jest moją osobistą porażką. Z bólem serca podejmowałem decyzję o tym, by wypłacić środki, które zostały określone w wyroku sądowym – powiedział.

Brak doświadczenia

Burmistrz zaznaczył, że problem z rewitalizacją parków zaczął się już na etapie projektowania, gdy w związku z napiętymi terminami aplikowania o środki unijne miasto zleciło przygotowanie wstępnej dokumentacji projektowej zewnętrznej firmie. Dopiero gdy firma Gutkowski zajęła się projektem technicznym, miało okazać się, jak duże pole manewru pozostawiała wykonawcy przygotowana dokumentacja. – Brak doświadczenia to żadne usprawiedliwienie, ale wówczas mogłem bazować tylko na przekonaniu, że firma przygotowująca ten dokument zrobi to solidnie i rzetelnie – mówił burmistrz.

Burmistrz przypomniał, że sprawa inwestycji znalazła się w sądzie z powodu prac ziemnych na terenie obecnego parku linowego, za co firma Gutkowski zażądała 3,2 mln zł. – Nie mogliśmy się na to zgodzić i są przyznał, że firmie należne jest 520 tys. zł. W tym zakresie rozstrzygnięcie sądowe było dla interesów miasta dobre – podkreślił.

Wojna z Gutkowskim

Leszek Dzierżewicz odniósł się także do kwestii alejek parkowych, które zostały wykonane z niewłaściwego materiału. – Problem zaczął się wtedy, kiedy z nieznanych nikomu przyczyn, ku zaskoczeniu obsługujących inwestycję, jeden z inspektorów podpisał akceptację takiego wykonania alejek, działając wbrew interesowi gminy – tłumaczył burmistrz. – Przy akceptacji inspektora nadzoru stanęliśmy właściwie na przegranej pozycji. Przez cały czas trwania robót toczyła się otwarta wojna z wykonawcą, począwszy od harmonogramu, aż po samą realizację. Trafiliśmy na wykonawcę, który okazał się być nierzetelny. Oceniając z perspektywy czasu cała realizację, być może najlepszym rozwiązaniem było po prostu wyrzucenie tej firmy z placu budowy, tak jak to zrobił burmistrz Aleksandrowa Kujawskiego. Ponieważ jednak w grę wchodziły środki europejskie, nie odważyłem się na to. Mając dzisiejsze doświadczenie, mogę powiedzieć, że z punktu widzenia interesów miasta to by było najkorzystniejsze – powiedział burmistrz.

Leszek Dzierżewicz podkreślał, że w myśl wyroku sądowego miasto i tak zapłaciło 1,5 mln zł mniej, niż żądała firma Gutkowski. Wskazywał także na fakt, iż wysokie odsetki w dużej mierze wynikały z przeciągającego się, trwającego aż cztery lata, procesu. – Gdyby ktokolwiek mógł przewidzieć te rozstrzygnięcia sądowe, przynajmniej w zakresie kwoty głównej jakieś pieniądze byłyby uruchomione wcześniej. Rozstrzygnięcie sądowe było niekorzystne, zostałem sam na placu boju i muszę dziś ponieść tego konsekwencje – zakończył burmistrz.

BUDŻET W SKRÓCIE

W 2016 roku w budżecie Ciechocinka wykazano 46,9 mln zł dochodów i 44,7 mln zł wydatków. Po uwzględnieniu kosztów obsługi zadłużenia (na koniec ubiegłego roku wynosiło 7,4 mln zł) deficyt wyniósł niemal 3 mln zł.