Radni biorą się za reklamy i dziki handel. W Ciechocinku powstanie uchwała krajobrazowa?

Ciupagi sprzedawane z blaszanych baraków pod tężniami, bielizna w namiotach na Zdrojowej, a także wszechobecne reklamy były tematem spotkania w ratuszu. Radni chcą przyjęcia w Ciechocinku uchwały krajobrazowej, która uporządkuje przestrzenny chaos panujący w niektórych częściach uzdrowiska.

Na zaproszenie Marcina Zajączkowskiego, przewodniczącego Rady Miejskiej, Ciechocinek odwiedził Zbigniew Bomersbach, architekt miejski Opola, jednego z miast które walczy ze szpecącymi przestrzeń reklamami. Na spotkaniu w Urzędzie Miejskim 11 września pojawili się radni, burmistrz, urzędnicy ratusza, przedstawiciele Komisji Zdrojowej i mieszkańcy.

– W tej kadencji wiele razy rozmawialiśmy na temat ładu przestrzennego w naszym uzdrowisku. Wielu mieszkańców Ciechocinka niepokoją samowole reklamowe i sposób, w jaki powstają nowe miejsca handlu – mówił na wstępie Zajączkowski. – Najlepsze przykłady to plac Gdański i ulica Tężniowa. – Nie możemy jako radni zgodzić się, by naszemu uzdrowisku miejscami bliżej było do targowiska z Bliskiego Wschodu – podkreślał.

Kwestia ładu przestrzennego w Ciechocinku wraca jak bumerang także podczas sesji Rady Miejskiej. Choćby w kwietniu podczas dyskusji o remoncie deptaka prowadzącego do tężni radne Aldona Nocna i Izabela Kowacka zwracały uwagę, że jego wizerunek najbardziej niszczą stoiska handlowe. Burmistrz Leszek Dzierżewicz tłumaczył wówczas, że spotkania z właścicielami działek, na których prowadzony jest handel, oraz próby wprowadzenia jednolitych, estetycznych pawilonów, okazały się nieskuteczne. – Na ulicy Tężniowej ludzie tłumaczyli, że to ich źródło utrzymania. Ale pojawia się coraz więcej źródeł utrzymania – mówił podczas poniedziałkowego spotkania Paweł Kanaś, wskazując na rozlewanie się problemu na kolejne obszary miasta. – Ulica Zdrojowa zaczęła przypominać mały Bangladesz – dodał, krytykując pojawiające się na niej namioty i blaszaki, w których prowadzony jest handel.

– Może brakuje nam determinacji, może narzędzi – mówił Zajączkowski. I na te narzędzia wskazywać miał zaproszony gość.

Opole ze szpecącymi miasto reklamami walczy za pomocą uchwały krajobrazowej, która powstała w końcu 2016 roku. Uchwały takie umożliwiają radnym regulowanie wielkości i standardów jakościowych istniejących i powstających na terenie miasta tablic, reklam, obiektów małej architektury i ogrodzeń. – Jedynie dla reklam są możliwości skutecznej regulacji, dla innych kwestii jest to kłopotliwe, bo nie rozpisano procedur egzekucji – przyznał. Ale i bez tego uchwała Opolu pomogła. – W ścisłym centrum została wycięta większość reklam, które nie są szyldami. Miasto zaczęło odżywać. Jest wreszcie dla człowieka, zaczynamy widzieć ulice, a nie reklamy – mówił.

Burmistrz Leszek Dzierżewicz zauważył jednak, że głównym problemem Ciechocinka są nie tyle reklamy, co handel na prywatnych posesjach. Bomersbach zwrócił uwagę na możliwość wydania zarządzenia wyznaczającego strefy, w których dozwolony jest handel. – Prawem miejscowym, które to definitywnie załatwia, jest miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego i egzekucja tych zapisów. A jeśli nie, trzeba go zaktualizować tak, by odpowiadał państwa oczekiwaniom. Wiadomo, na początku będzie ciężko. Ale trzeba szukać miejsc, gdzie ten handel może się przenieść. To jest obowiązek planistów – podkreślał. Tymczasem plan zagospodarowania uchwalony jest jedynie dla strefy uzdrowiskowej A. Podczas najbliższej sesji radni mają zajmować się nowym planem, jednak i on dotyczyć ma obszarów znajdujących się w strefie A.

Krzysztof Bukowski, prawnik współpracujący z ciechocińskim ratuszem, zwrócił uwagę na niejasność przepisów dotyczących uchwały krajobrazowej. Jak tłumaczył, uchwała wymaga uzgodnień z audytem krajobrazowym przeprowadzanym przez wojewodę. – A tego nie będzie w ciągu najbliższych dwóch lat, bo nie ma przepisów przejściowych – dodała Magdalena Zwierzchowska-Drożdża, kierownik Referatu Gospodarki Terenami i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miejskim. Zdaniem Bukowskiego jeśli wojewoda audyt przygotuje, może on kolidować z ciechocińską uchwałą, która przez to może stać się nieważna. – Nie chodzi mi o blokowanie potrzebnych działań, ale o wskazanie ryzyka przy podejmowaniu kosztów – podkreślał.

Bomersbach tłumaczył jednak, że w Opolu brakiem audytu się nie przejmowano. – Skoro nie ma dokumentu, trudno mówić o zgodności lub niezgodności. Więc problemu nie ma – skwitował. I zaznaczył, że także opolski wojewoda uchwale się przyglądał. I uchybień nie znalazł.

– Od dłuższego czasu rozmawiamy na te tematy i nie przynosi to żadnych efektów. Czekając na ten audyt, za trzy lata będziemy w tym samym miejscu – mówił radny Tomasz Dziarski. – Proszę o podjęcie radykalnych działań wokół strefy uzdrowiskowej A. Jestem przekonany, że nie wszystko jest w Ciechocinku zgodne z ustawą uzdrowiskową. Wiem, że nie wszyscy będą szczęśliwi, ale trzeba odważnie działać – zaapelował.

– Wystąpię do wojewody i marszałka, być może także do ministra infrastruktury i budownictwa z oficjalnym zapytaniem, jak w świetle braku przepisów wykonawczych i audytu, który powinien być przygotowany przez samorządy wojewódzkie, potraktować możliwość podjęcia przez gminę Ciechocinek uchwały krajobrazowej – zapowiedział burmistrz Leszek Dzierżewicz. – Sprawdzimy, czy nie będzie zagrożenia, że powstanie dokument wymagający ogromnego nakładu pracy i środków finansowych, a zostanie zakwestionowany – zaznaczył.

Burmistrz podkreślił też, że w sprawie prowadzenia działalności gospodarczej w strefie uzdrowiskowej A i respektowania obowiązujących przepisów spotka się z komendant policji. – Być może uda się w to włączyć powiatowego inspektora budowlanego – dodał.

Marcin Zajączkowski podkreślił, że bez względu na wątpliwości prawne, radni zajmą się uchwałą krajobrazową. – Niezwłocznie powinniśmy rozpocząć prace – stwierdził.


Rozmowa ze

Zbigniewem Bomersbachem,

architektem miejskim Opola

Krzysztof Lepczyński: Jakie są największe problemy Ciechocinka jeśli chodzi o zagospodarowanie przestrzenne?

Zbigniew Bomersbach: Najbardziej widocznym elementem jest to, że zaraz obok głównej promenady zaczyna się trzeci świat. Wchodzimy w kompletnie niezorganizowaną przestrzeń, w której kwitną dezinformacja i prymitywne reklamy. Zdarza się wręcz, że znaki drogowe są przysłaniane reklamą. To nie do przyjęcia. Ze spokojnego centrum wchodzi się w nieprzyjazną przestrzeń, która źle sprzedaje miasto. W Ciechocinku odpoczywają ludzie i powinni poruszać się w przyjaznej przestrzeni. A takie miejsca staramy się omijać.

Oczywiście, jeśli ktoś chce kupić jakieś pamiątki, znajdzie sobie to miejsce. Ale jeśli przechodzi przez wspaniały skwer, dlaczego ma trafiać na reklamy obiektu, który jest kilometr dalej? Takie informacje powinny być na znaku drogowym, powinny być uporządkowane, dzięki temu byłyby bardziej czytelne, przejrzyste, zajmowałyby mniej miejsca i odsłoniłyby obiekty. Miasto byłoby bardziej czytelne i przyjazne, człowiek nie gubiłby się w nim. Dla mieszkańców może ten niepokój nie jest tak wyraźny, ale u osoby, która pojawia się tu po raz pierwszy, takie zaburzenia powodują niestety niechęć i agresję.

W Opolu mija pierwszy rok, od kiedy obowiązuje uchwała krajobrazowa. Jakie są pierwsze efekty?

– W praktyce działa ona w taki sposób, że wszystkie nowe reklamy w ścisłym centrum muszą być opiniowane przez architekta miejskiego, czyli przeze mnie. Opiniowane rzecz jasna pod względem zgodności z uchwałą krajobrazową, nie mojego widzimisię. W ten sposób w centrum bardzo ograniczyliśmy liczbę reklam, w większości to de facto szyldy. Problemem są nielegalne reklamy, bo ich ściganie nie jest łatwe. Miasto jest duże, ale informacje przekazują nam dziennikarze, mieszkańcy w mediach społecznościowych albo sami natrafiamy na samowole jako pracownicy urzędu. Sam staram się często chodzić po śródmieściu. Więc jeśli coś się dzieje, reaguję.

Są różne sposoby na uporządkowanie chaosu przestrzennego. Warszawa, Kraków czy Opole wybrały uchwałę krajobrazową, Wrocław ma park kulturowy, pomagają też plany zagospodarowania a w naszym przypadku ustawa uzdrowiskowa. Która z tych dróg jest najlepsza dla Ciechocinka? Zwłaszcza, że mamy problem nie tylko z reklamami, ale i ulicznym handlem.

– Uchwała krajobrazowa nie odebrała planom miejscowym swojej mocy. Dlatego centrum Ciechocinka ma wręcz obowiązek posiadania takiego dokumentu, powinna go mieć także strefa B. Plany miejscowe załatwiają wiele problemów na terenach prywatnych. Bo porządkowe rozporządzenia burmistrza dotyczą przestrzeni publicznej, choć i one mogą wiele spraw uporządkować. Trzeba tylko przyjąć pewną politykę. Te działania nie powinny zmierzać do tego, by odebrać handlowi siłę witalną, tylko by umieścić go w takich miejscach, w których nie odbierze sił witalnych uzdrowisku. Bo najważniejszym elementem jest uzdrowisko. To kuracjusze są napędem tego miasta, ośrodki lecznicze, a nie handel.


Jak to robią inni

Dopiero od kilku lat zwraca się uwagę na problem chaosu przestrzennego w miastach. Warszawa, Gdańsk czy Kraków od kilkunastu miesięcy pracują nad uchwałami krajobrazowymi. Stolica chce w ten sposób walczyć z reklamami wielkopowierzchniowymi szpecącymi budynki, a Kraków także z grodzonymi osiedlami rozbijającymi tkankę miejską. Uchwały krajobrazowe to nowe narzędzie, które w większości samorządów wciąż znajduje się na etapie projektu. Od kilku lat działają natomiast parki kulturowe. We Wrocławiu czy Krakowie pozwalają dbać o estetykę w zabytkowych centrach miast, regulując kwestie reklam i handlu. Wiele samorządów nie korzysta jednak z podstawowych narzędzi porządkowania przestrzeni, jakimi są plany zagospodarowania przestrzennego, który reguluje sposoby zabudowy i użytkowania terenów. Według raportu przygotowywanego przez Instytut Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN w 2014 tylko 53 proc. gmin przygotowało plany miejscowe, które obejmowały niespełna 17 proc. ich powierzchni.