Przyjemne kołysanie wśród fal. Kiedy na Wiśle było tłoczno

Wiślane flisy, rejsy statków żeglugi parowej, wyprawy członków Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego to już przeszłość. W porównaniu z dawnymi czasami, na Wiśle odbywa się niewielki ruch.

Gdyby nie Festiwal Wisły, impreza zorganizowana przez miłośników królowej polskich rzek, ciechocinianie nie mogliby zobaczyć różnorodnych statków, które niegdyś pływały po rzece. Galary, szkuty, tratwy, baty, lejtaki, łodygi, dubasy, gabar, bocznokołowiec, a nawet drakkary i dłubanki pojawiły się na Wiśle w okolicy Ciechocinka.

A pomyśleć, że ruch jednostek pływających na rzece był kiedyś oczywisty. Na przystani w Ciechocinku zatrzymywały się statki, stąd można było udać się w podróż w dół lub w górę rzeki. Już w 1851 roku została uruchomiona regularna linia żeglugi parowej Warszawa – Ciechocinek Spółki Żeglugi Parowej na Rzekach Spławnych Królestwa hrabia Zamoyski et Compania. 20 lat później funkcjonowała Żegluga Parowa Maurycego Fajansa, przekształcona w Maurycy Fajans i Synowie. Mimo rozwoju transportu kolejowego nadal przewożono rzeką ludzi i towary, funkcjonowały porty i przystanie rzeczne.

Rejsy w wolnej Polsce

W wolnej Polsce Wisła ciągle była arterią komunikacyjną, ważną też dlatego, że Polska uzyskała dostęp do morza i zbudowano Gdynię. W 1938 roku w II Rzeczpospolitej statkami rzecznymi przetransportowano 742 tysięcy ton ładunków, przewieziono 991 tysięcy pasażerów! Tak duża liczba osób udających się w podróż rzeką wynikała też z popularności turystyki wiślanej. Przykładowo Polska Żegluga Rzeczna „Vistula”, której biuro mieściło się w Warszawie przy ul. Mazowieckiej 12, oferowała w latach trzydziestych ubiegłego wieku podróże i wycieczki Wisłą i morzem do Gdyni. W prospekcie reklamowym firmy czytamy:

„Wygodne i ładnie urządzone parostatki kursujące na tej linii, nie ustępują zupełnie statkom, kursującym na Renie i mogą zadowolić nawet najwybredniejszą publiczność, która przy stosunkowo niewielkich kosztach chce odbywać podróż w wygodnych warunkach”. W restauracji można było spożyć trzy posiłki: śniadanie, obiad i kolację za 6 zł. Podkreślano, że „podróż Wisłą jest tanią i przystępną przyjemnością dla wszystkich, którzy muszą ograniczać swoje wydatki”. Zachęcano dużymi ulgami do organizowania wycieczek szkolnych dla młodzieży „spragnionej słońca i powietrza”.

Podróż dla nerwowo wyczerpanych

Porównywano też podróż koleją i statkiem. „Różnice szybkości pociągu pasażerskiego w stosunku do szybkości statku wynagradza wielka wygoda i możność znacznie przyjemniejszego spędzenia czasu według swego uznania. Dlatego też z przejazdu statkiem do miejsc takich jak Płock, Ciechocinek i inne korzysta wiele osób słabych i nerwowo wyczerpanych, ponieważ daje to im prawdziwy odpoczynek”.

Zachwalano dostosowanie czasu odjazdu statku do połączenia z pociągami, które mogły dowieźć pasażerów oddalonych od Wisły. Z rozkładu jazdy statków wynika, że z Warszawy odpływały do Ciechocinka trzy statki: o 17.30, 23.30 i 9.00 liniami: tczewską, gdyńską i gdańską. Podróż trwała około 17-18 godzin. Do pokonania było 199 kilometrów. Z przystani funkcjonowało dogodne połączenie autobusowe, w ciągu 15-20 minut podróżny docierał do centrum uzdrowiska.

Ach jak przyjemnie!

Tuż przed II wojną światową podróż statkiem można było umilić sobie nuceniem piosenki „Ach jak przyjemnie”. Wielki przebój Henryka Warsa do słów Ludwika Starskiego znany z filmu „Zapomniana melodia” z 1938 roku śpiewały Helena Grossówna i Jadwiga Andrzejewska:

Ach, jak przyjemnie kołysać się wśród fal,
Gdy szumi, szumi woda i płynie sobie w dal.
Ach, jak przyjemnie, radosny płynie śpiew,
Że szumi, szumi woda i młoda szumi krew.
I tak uroczo, tak ochoczo serce bije w takt,
Gdy jest pogoda, szumi woda, tak nam mało brak do szczęścia!

Jeszcze w latach 70. XX wieku po rzece odbywały się rejsy w okolicy Ciechocinka. A to, jaki był klimat wycieczek turystycznych w PRL, upamiętnia kultowa komedia „Rejs” w reż. Marka Piwowskiego.

Miejmy nadzieję, że jeszcze nie raz pokołyszemy się po Wiśle, popłyniemy do Torunia, Włocławka lub dalej. Na szczęście w sezonie letnim można odbyć rejs „Basem” z ciechocińskiej przystani. Krótki, ale oddaje atmosferę podróży królową polskich rzek.

Aldona Nocna