60 lat kina „Zdrój”. Kręta historia kulturalnego centrum Ciechocinka

– Pamiętam takie czasy, że graliśmy nawet w nocy. Film „Robotnicy” graliśmy od rana do drugiej w nocy. Frekwencja w kinie? Nie przypominam sobie, żeby było mało ludzi – mówił Tadeusz Socha, wieloletni kierownik kina „Zdrój” podczas obchodów 60-lecia placówki.

W sali kina „Zdrój” 21 listopada pojawiło się wielu znakomitych gości, jednak największymi gwiazdami byli dawni pracownicy placówki. Uroczystość swoją obecnością zaszczycili kinooperatorzy: Jerzy Góralski, Teresa Skiermańska (która reprezentowała także swojego małżonka, Lecha), Jerzy Góralski, a także Teresa Krzyszkowiak, Bogusława Borkowska, Elżbieta Kamińska, Mariola Bogusławska i Małgorzata Socha. Nie mogło zabraknąć Tadeusza Sochy, wieloletniego kierownika „Zdroju”.

Socha ze sceny wspominał początki ciechocińskiego kina i pierwszy seans: francusko-włoski film przygodowy „Człowiek w żelaznej masce”. – W tamtym okresie była tendencja, by otworzyć kino filmem polskim czy radzieckim, z naszego obozu. Ale mój dyrektor powiedział: „nie, otwieramy kino takim filmem, który zagwarantuje 100-procentową frekwencję”. I tak w Ciechocinku ukazał się film „Człowiek w żelaznej masce”.

Kino „Zdrój” przez lata cieszyło się ogromną popularnością. – Pamiętam takie czasy, że graliśmy nawet w nocy. Film „Robotnicy” graliśmy od rana do drugiej w nocy. Frekwencja w kinie? Nie przypominam sobie, żeby było mało ludzi, zawsze pełne seanse. Dopiero gdy odchodziłem na emeryturę, a popularne stawało się wideo, frekwencja zaczęła spadać – mówił Socha. – A kino dziś? Jestem zachwycony. To ładniejsza sala niż za naszych czasów. Pięknie zrobione. Wtedy była dykta i farba olejna, a i tak to było jedno z najlepszych kin w Polsce – dodał.

– Jak państwo wiecie, kolejki do kina były ogromne – wspominała Teresa Krzyszkowiak, bileterka w „Zdroju”. – Atmosfera? Wszystkim takiej życzę. A to tylko dlatego, że każdy znał swoje miejsce w szeregu, nikt nie czekał na sprzątaczkę, żeby sprzątnąć. A że pensje były bardzo skromne, deputatem były bilety. Czekaliśmy oczywiście, kiedy bilet był najwyższy w cenie. I wtedy mogliśmy podarować go jako prezent. Wtedy nie było komórek, ale często zdarzały się telefony. „Niech będzie pochwalony, czy znajdzie się dla mnie bilecik?”. Proszę bardzo, zapraszamy księdza! „Słuchajcie, będziecie mieli dwa bilety?”. Sekretarz komitetu, prosimy bardzo! Wszyscy byli naszymi znajomymi! – śmiała się Krzyszkowiak.

– Jedyny problem był taki, że na plakacie pisało „dozwolone od lat 18”. Co się wtedy działo! Przeprawiało się legitymacje szkolne, leciało się do domu, marynareczka tatusia, włoski na żel, stawało się na paluszkach przed moim okienkiem – wspominała bileterka. – Pani Teresa potrafiła w godzinę sprzedać 600 biletów!- dodał Tadeusz Socha.

Jubileuszowe spotkanie wywołało mnóstwo wspomnień u wielu osób. Wojciech Marjański, wicestarosta aleksandrowski, mówił o znajomości z synem jednego z kinooperatorów, która pozwoliła mu oglądać seanse na specjalnych miejscach dedykowanych pracownikom kina. Burmistrz Leszek Dzierżewicz wspominał zaś urodę Teresy Krzyszkowiak, bileterki, do której wzdychać miało całe pokolenie kinomanów. – Pan burmistrz był tak uprzejmy w stosunku do mojej osoby, ponieważ nie mając swoich lat chodził do kina! – odpowiedziała.

– Gratuluję miastu i wszystkim państwu przede wszystkim tego, że udało się zachować kino jako instytucję kultury, jako miejsce magiczne – mówił Włodzimierz Kowalewski, pisarz i autor scenariusza do kręconych w Ciechocinku „Excentryków”. – W moim rodzinnym Olsztynie nie ma już żadnego kina, wyparły je multipleksy. Cieszę się też z tego, że film Janusza Majewskiego do mojego scenariusza został po raz pierwszy pokazany właśnie tutaj – dodał.

Zgromadzona publiczność mogła także obejrzeć seans „Excentryków” i zobaczyć na żywo występ Soni Bohosiewicz, która specjalnie z okazji kinowego jubileuszu odwiedziła Ciechocinek, by zaśpiewać kilka jazzowych piosenek.


Z historii kina „Zdrój”

Do powstania kina w Ciechocinku doprowadzić miało wstawiennictwo Niny Andrycz, aktorki i małżonki premiera Józefa Cyrankiewicza. Otwarcie placówki kilkakrotnie przekładano z powodów problemów technicznych (brakowało kabla), ostatecznie odbyło się to 14 września 1957 roku. Nowe, panoramiczne kino było wówczas jednym z najnowocześniejszych w kraju.

Pierwszy seans filmowy, „Człowiek w żelaznej masce”, odbył się w sobotę dla zaproszonych gości, a w niedzielę film mogli zobaczyć mieszkańcy. Zainteresowanie było tak duże, że powybijane zostały szyby, wyłamane drzwi, musiała interweniować milicja.

Na stanowisko kierownika kina powołano Tadeusza Sochę, który pełnił tę funkcję przez 38 lat. Dodatkowo zatrudniono w kinie trzech kinooperatorów, trzech bileterów, kasjerkę, sprzątaczkę i palacza.

Zainteresowanie było ogromne, wyświetlano dziennie trzy seanse, w niedziele dodatkowo poranki dla dzieci. Dużym wydarzeniem była projekcja filmu „Krzyżacy”, który po premierze w Bydgoszczy został wyświetlony następnego dnia w Ciechocinku. Film był grany przez 11 dni po trzy seanse dziennie. Przez 10 dni wyświetlano także filmy „Faraon” i „Wejście smoka”.

Po latach świetności nastał okres marazmu, a próby reaktywowania ciechocińskiego kina przez różne podmioty nie przynosiły znaczących efektów. Nie bez znaczenia była moda na domowe odtwarzanie filmów z kaset wideo. Udało się odnosić małe sukcesy, dzięki uprzejmości Marka Gralaka, dzierżawcy obiektu. W 1998 roku Miejskie Centrum Kultury zorganizowało pokaz filmu „Titanic”. Kopia sprowadzona z Łodzi zapoczątkowała projekcje hitu w regionie, Ciechocinek wyprzedziły tylko multipleksy.

W styczniu 2004 roku decyzją samorządu pomieszczenia obecnej sali widowiskowo-kinowej przekazano Miejskiemu Centrum Kultury. 15 stycznia 2004 kino wznowiło działalność pod szyldem MCK filmem „Matrix: Rewolucje”.

Zły stan techniczny i przestarzała aparatura kinowa sprawiały wiele kłopotów, zapadła więc decyzja o modernizacji budynku. Epokę kina szpulowego zakończyła projekcja „Toy Story 3”. 23 lutego 2012 roku w nowym budynku odbył się, po raz pierwszy w systemie cyfrowym, pokaz filmu „Mój tydzień z Marilyn”.

Od tego czasu kino „Zdrój” cieszy się coraz większą popularnością. W 2012 roku na 85 seansach pojawiło się 6 tys. widzów. W 2016 roku w „Zdroju” odbyło się już 313 projekcji, które zobaczyły ponad 24 tys. widzów. Najczęściej wyświetlanym filmem są „Excentrycy”. Na 40 seansach pojawiło się ponad 4 tys. osób.