Kolegium krytycznie o maszcie. „Rażące naruszenie prawa”

Samorządowe Kolegium Odwoławcze uznało, że decyzja burmistrza w sprawie budowy nadajnika telefonii komórkowej na hali targowej została wydana z naruszeniem prawa. Jednak nie może ona zostać unieważniona, ponieważ od jej podjęcia minął rok.

Kontrowersyjny maszt z nadajnikiem sieci Play w kwietniu stanął na budynku hali targowej przy ulicy Piekarskiej. Budowa miała status inwestycji celu publicznego i to właśnie decyzja o nadaniu tego statusu była analizowana przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze.

Pierwszą skargę złożył Jarosław Jucewicz, mieszkaniec leżącego nieopodal bloku, jednak jego wniosek SKO oddaliło we wrześniu, wskazując że wnioskodawca nie jest stroną postępowania w sprawie masztu. Jucewicz odwołał się od tej decyzji do wojewódzkiego sądu administracyjnego, a jednocześnie sprawą zainteresował Stowarzyszenie Przeciwdziałania Elektroskażeniom „Prawo do życia”. SKO skargę złożoną przez stowarzyszenie uwzględniło i 15 listopada wydało decyzję w tej sprawie.

„Prawo do życia” wskazało na szereg uchybień formalnych w decyzji burmistrza. SKO do wielu z nich się przychyliło, wskazując m.in. na brak decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych, mapy z naniesionym obszarem oddziaływania inwestycji czy wskazania mocy poszczególnych anten. Kolegium podkreśliło, że burmistrz powinien był bardziej krytycznie podchodzić do dokumentów przedstawianych przez inwestora. I choć SKO stwierdziło, że decyzja o lokalizacji celu publicznego została wydana z „rażącym naruszeniem prawa”, to nie może ona zostać unieważniona, bo od jej podjęcia minęło ponad 12 miesięcy.

Jucewicz podczas sesji Rady Miejskiej 27 listopada zwrócił uwagę, że spółka P4, właściciel sieci Play, często buduje maszty bez utrudniającej inwestycję decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych. A to dzięki temu, że w dokumentacji nie sumuje mocy wszystkich anten znajdujących się na maszcie. Tak stało się także w Ciechocinku. Jucewicz przywołał też szereg wyroków sądowych z ostatnich 10 lat, w myśl których doszło do rozbiórki lub wstrzymania budowy masztów telekomunikacyjnych m.in. w Krakowie czy Katowicach.

– Jestem w posiadaniu szeregu dokumentów, które przesądzały o tym, że decyzja o lokalizacji celu publicznego musiała zostać wydana – mówił na sesji burmistrz Leszek Dzierżewicz zapowiadając odwołania do prokuratury i Wojewódzkiego Sądy Administracyjnego. – Jestem także w posiadaniu, a stało się to na wniosek radnego Pawła Kanasia, audytu dotyczącego prawidłowości wydania tej decyzji – dodał.