Regaty w uzdrowisku. Start z Ciechocinka i burza w Toruniu

Z przystani w Ciechocinku 1 czerwca wystartowały 53. Długodystansowe Regaty na Wiśle, w których wzięły udział 24 załogi.

Po raz pierwszy w długiej, bo sięgającej 1936 roku, historii regat, zawody startowały w Ciechocinku. Całe zawody składały się z trzech etapów: z uzdrowiska do Torunia, a następnie do Solca Kujawskiego i Brdyujścia (pod Bydgoszczą) rozgrywanych od 1 do 3 czerwca.

Najważniejsze trofeum, Puchar Wisły, wywalczyła załoga „Tygrysa”, czyli łódki typu Micro 550, w składzie Bartosz Niciński i Damian Grobelny.

– Te regaty są wyjątkowe, bo doceniają istotę rzeki, jej zmienność, specyfikę, jej życie – powiedział magazynowi „Żagle” profesor Marek Grześ, hydrolog i znawca królowej polskich rzek.

Uczestnicy regat oprócz ciechocińskiej wiślanej plaży zapamiętają też szkwał w Toruniu. Pięć łódek w ułamku sekundy zostało przewróconych, a piętnaście osób wylądowało w wodzie. – Od wielu lat zabezpieczam wszelkie imprezy na wodzie w okolicach Torunia. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem – przyznał w rozmowie z „Żaglami” Wojciech Lewko, szef toruńskiego WOPR. – Zrobiło się szaro, praktycznie nic nie było widać. Wiedzieliśmy, że nadciąga burza, gdy nagle okazało się, że burze są dwie – po obu stronach rzeki. Stara prawda mówi, że Wisła burzy nie przepuści. Tak się jednak stało, że te dwie burze zetknęły się właśnie w tym miejscu – mówił.