Ostatni wspólny rok szkolny. Danuta Kapelaty-Hryniewicz żegna się z „Jedynką” [WYWIAD]

Po prawie trzydziestu latach pracy mury ciechocińskiej „Jedynki” opuszcza Danuta Kapelaty-Hryniewicz, wspaniały dyrektor, a przede wszystkim dobra pedagog, która na co dzień dzieliła się wiedzą i doświadczeniem z rodzicami, uczniami i nauczycielami.

Pani Dyrektor, po prawie czterdziestu latach pracy w oświacie, odchodzi na zasłużoną emeryturę, a to doskonała okazja do rozmowy, nie tylko o szkole.

Anna Migdalska: Z reguły ulubioną porą roku nauczycieli jest lato. Czy u pani jest podobnie?

Danuta Kapelaty-Hryniewicz: Bardzo lubię lato, ale moją ulubioną porą roku jest wiosna. Przyroda budzi się do życia i wstępuje w nas nowe, wiosenne życie, które wprowadza radosny nastrój. Zbliżamy się do wakacji, ale jeszcze ich nie ma i to oczekiwanie jest najlepsze.

Po wiośnie przychodzi lato, a po lecie przychodzi jesień, wracamy do szkoły. Pamięta pani na pewno te czasy, w których jako uczennica szła pani do szkoły.

– Pamiętam doskonale, pomimo upływu czasu. Z jednej strony wracałam chętnie, żeby spotkać się z koleżankami, z drugiej strony wolałam, aby wakacje trwały w nieskończoność, to taki beztroski czas.

Jaki był pani ulubiony przedmiot?

– W szkole podstawowej bardziej lubiłam przedmioty ścisłe, szczególnie matematykę i stąd mój wybór klasy o profilu matematyczno-fizycznym w liceum. W szkole średniej polubiłam historię, języki i dlatego wybrałam kierunek studiów na wydziale humanistycznym.

Kto był pani ulubionym nauczycielem? Kogo pani ceniła najbardziej, siedząc w szkolnej ławie?

– Na szkolnej drodze spotkałam mądrych, doświadczonych pedagogów. Ceniłam ich za profesjonalizm, sprawiedliwość, umiejętność rozwiązywania problemów. Szanowałam wszystkich nauczycieli, zdecydowaną większość lubiłam. Moją ulubioną nauczycielką była wychowawczyni w nauczaniu początkowym. Niezwykle ciepła, wrażliwa, zawsze wysłuchała i pocieszyła, trochę jak mama. Uważałam, że moja pani jest najlepsza na całym świecie.

Jaki powinien być nauczyciel?

– Nauczyciel powinien być przede wszystkim sprawiedliwy, cierpliwy i opanowany. Uczniowie lubią nauczycieli z poczuciem humoru, z którymi można pożartować i porozmawiać na różne tematy. Trzeba jednak zachować pewien dystans, co ułatwia utrzymanie dyscypliny pracy podczas lekcji, bo tego oczekuje też młodzież. Nauczyciel musi kochać to, co robi, a wtedy praca nie będzie dla niego ciężarem.

A dyrektor?

– Dyrektor na pierwszym miejscu powinien stawiać relacje międzyludzkie, które w dużej mierze decydują o jego sukcesie. Aby skutecznie zarządzać szkołą, musi też znać przepisy prawa oświatowego, troszczyć się o bazę dydaktyczną, wysoki poziom nauczania. Powinien być dobrym mediatorem, negocjatorem, umieć słuchać ludzi. Podejmowane decyzje muszą być sprawiedliwe.

Gdy była pani w wieku naszych uczniów, kim chciała pani zostać?

– Już jako dziecko chciałam zostać nauczycielką. Pamiętam, jak bawiłam się z koleżankami w szkołę, prowadziłam dziennik lekcyjny i bardzo lubiłam stawiać stopnie. Potem przewinęła się też taka myśl: „A może zostanę pielęgniarką?”, jednak niezbyt dobrze znosiłam widok krwi, więc zrealizowało się moje pierwsze marzenie.

Przez ostatnie lata pełniła pani funkcję wicedyrektora. Czy trudno być dyrektorem?

– Przepracowałam w oświacie 37 lat, w tym 29 lat w naszej „Jedynce”. Praca wicedyrektora jest odpowiedzialna, często stresująca, wymagająca dyspozycyjności. Niełatwo być wicedyrektorem, ale dzięki bardzo dobrej, niepowtarzalnej atmosferze wśród pracowników szkoły, pełniłam powierzoną mi funkcję przez 19 lat.

Jak z biegiem lat zmieniła się polska szkoła?

– Szkoła zmieniła się nie do poznania. Na zmianę polskiej szkoły znacząco wpłynął rozwój technologiczny. Dawna szkoła to zeszyty, bibuła, liczydła, tablica i kreda. Dzisiaj nauczyciele w swojej pracy wykorzystują technologię informacyjna, korzystają z tablic interaktywnych, komputerów. Uczniowie mogą zweryfikować swoją wiedzę w internecie. Natomiast tak samo jak kiedyś, dzieci i młodzież chodzą do szkoły, mają tu przyjaciół, swoje marzenia, małe i duże problemy.

Czy gdyby mogła pani wybrać jeszcze raz, związałaby się pani z oświatą?

– Myślę, że tak, wybrałam ten zawód świadomie. Lubiłam moją pracę i nie zamieniłabym jej na inną.

O czym pani marzy dla szkoły, dla oświaty?

– Aby nasza „Jedynka” była uznawana za szkołę z klasą, przyjazną dla uczniów. By młodzież osiągała wysokie wyniki w nauce i zachowaniu, oczywiście na miarę możliwości każdego dziecka, aby można mówić z dumą o absolwentach naszej szkoły. Dla oświaty mniej biurokracji, za to stabilizacji i jasnych przepisów prawa oświatowego.

Odchodzi pani na zasłużoną emeryturę. Czy trudno podjąć tę decyzję?

– Decyzję podjęłam dużo wcześniej, może dlatego nie było aż tak trudno. Będzie mi brakowało ludzi, z którymi związałam się tak „na co dzień”.

Plany na emeryturę?

– Na razie odpocznę, poświęcę więcej czasu na czytanie książek, pracę na działce, spacery, zaległe spotkania z przyjaciółmi ze szkolnych lat. Dalsze plany określi życie.

Co będzie pani wspominać najmilej?

– Uroczystości szkolne, bardzo lubię występy w wykonaniu „małych artystów”.

Ma pani dla nas jakieś rady?

– Czas szybko płynie, dlatego dobrze jest podchodzić do problemów z dystansem. Dziękuję państwu za bardzo dobrą współpracę, życzę sukcesów i spokojnej pracy. Naszym uczniom celujących wyników w nauce, super zachowania, wielu przyjaciół, z którymi będą się spotykać w klasach i na szkolnych korytarzach.