Atrakcje na kuracji, czyli nie tylko masaże i kąpiele

Ważnym elementem pobytu w uzdrowisku na przełomie XIX i XX wieku była nie tylko kuracja, czyli kąpiele, inhalacje, masaże czy picie wód mineralnych oraz spacery, lecz także rozrywka i zabawa.

W tym celu były budowane sale balowe, koncertowe i bilardowe, czytelnie, a także kręgielnie, korty tenisowe, pola krokietowe, boiska do gier zespołowych. Ważnym obiektem był kursal, czyli jak wyjaśnia słownik wyrazów obcych: „rodzaj budynku z salami do zabaw, koncertów i gier (kasyno), znajdującego się w miejscowościach uzdrowiskowych”. Taki właśnie budynek stanął już w pierwszych latach funkcjonowania uzdrowiska. Po jego spaleniu wybudowano w 1881 roku kolejny kursal w stylu szwajcarskim zaprojektowany przez Edwarda Cichockiego. Jego ważnymi elementami były pijalnia wód mineralnych, galeria spacerowa i czytelnia, w której organizowano również przedstawienia teatralne, koncerty i bale. Do dzisiaj jest ozdobą parku Zdrojowego.

Sezon krótki, ale intensywny

Warto pamiętać, że przed laty sezon kuracyjny trwał jedynie pół roku, od 1 maja do 31 października lub krócej. Uzdrowisko starało się zaproponować swoim gościom bogatą ofertę spędzenia czasu. Lektura starych przewodników, informatorów, reklam prasowych, sprawozdań lekarskich wskazuje, że kuracjusz nie nudził się podczas pobytu w Ciechocinku.

Oczywiście największą atrakcją były tężnie. Imponujące budowle z drewna, początkowo dwie, potem po 1859 roku trzy, budziły zdumienie swoją wielkością. Można było na nie wejść, by podziwiać malowniczą okolicę. Widoki z wysokości prawie 16 metrów zachwycały zwiedzających. Już w 1852 roku Jan Majorkiewicz pisał w książce „Młodość moja i przejażdżki po kraju”, że podczas pogody widać było z nich „czerniący się Toruń, w okolicy bujna roślinność, Wisła z zielonymi brzegi, a zamek nad górą (..) sterczał jak kościotrup, naigrywający się z głupstw i złości ludzkich”. Atrakcją były spacery wokół tężni, podczas których słuchano granej na żywo muzyki.

Kefir od Sigaliny

Jeden z pierwszych bedekerów został wydany w 1891 roku pod redakcją S. J. Łąpińskiego. W „Przewodniku po Ciechocinku. Jego historia i zasoby lecznicze z dodaniem planu całej osady” opisany jest park Główny (dziś Zdrojowy): „wspaniały park spacerowy, zdobny w przecudne drzewa i krzewy, gdzie obecnie w szerokich alejach w czasie sezonu kąpielowego roją się goście tysiącami, bawią się dzieci w żołnierzy i piłkę, napawają się balsamicznym powietrzem blade i wynędzniałe kaleki”. Pierwsza, najstarsza część parku (od strony ul. Kościuszki) miała charakter reprezentacyjny. Tu znajdowała się główna brama wejściowa. Znaczącym elementem stały się stawy z wodotryskiem i pobudowanym potem mostkiem nazywanym „łabędzim”, okrągły klomb obsadzany wielobarwnymi kwiatami jednorocznymi, na środku którego była przed I wojną światową fontanna. Przez lata zdobiła kwietnik egzotyczna palma. Kilka lat później atrakcją sezonu kuracyjnego była agawa. Kuracjusze oczekiwali huku w chwili jej zakwitania, toteż przez długie tygodnie obserwowali egzotyczną roślinę, która wydała kwiat dopiero we wrześniu 1909 roku.

Pisze o tym w swoim przewodniku „Informator ciechociński” ilustrowany z planikiem sytuacyjnym osady z 1910 roku F. Makowski. Wokół klombu pobudowano liczne kioski, w których sprzedawano wody mineralne, kwiaty, słodycze, pierniki oraz kefir i kumys. Wśród nich wyróżniał się kiosk Klaudii Sigaliny, produkującej kefir. Gość kąpielowy mógł wypocząć na ławeczkach w cieniu licznych drzew, nierzadko egzotycznych, takich jak miłorząb dwuklapowy, tulipanowiec amerykański czy kłęk kanadyjski. Niedaleko mostku znajdował się kiosk meteorologiczny, dzięki któremu można było sprawdzić, jaka będzie pogoda w uzdrowisku. Park był ulubionym miejscem kuracjuszy, którzy spędzali tu miło czas. Dowodem mogą być liczne pocztówki produkowane na przełomie XIX i XX w., na których widać spacerujących ludzi. W tle widoczne są estrady dla orkiestry. Warto wspomnieć, że w parku przed pobudowaniem w 1909 roku muszli koncertowej według projektu Waldemara Feddersa były jeszcze trzy inne miejsca – estrady dla małych zespołów muzycznych, które uprzyjemniały czas gościom uzdrowiska.

Fortepiany do wynajęcia i ruchome obrazki

W wydanej w 1896 roku książce „Zdrojowiska. Zakłady lecznicze i stacye klimatyczne w guberniach Królestwa Polskiego i najbliższych guberniach Cesarstwa” pod red. Henryka Dobrzyckiego Henryk Ruppert pisał o funkcjonowaniu dwóch zakładów gimnastycznych, w których uprawiano gimnastykę szwedzką i naukę szermierki. Można było kąpać się w Wiśle w specjalnie urządzonej łazience, a nawet nauczyć się pływać. Oferowane były przejażdżki łódką po stawach w parku. Działały czytelnie czasopism i prywatna wypożyczalnia książek. W uzdrowisku znajdowały się fortepiany, które były wynajmowane gościom za niewielką opłatą.

Jeszcze przed I wojną światową pojawiła się nowinka – możliwość obejrzenia „ruchomych obrazków”, czyli filmu. Projekcje odbywały się w nieistniejącym już iluzjonie „Sfinks” pobudowanym w 1909 roku według projektu Waldemara Feddersa. Kino w uzdrowisku stało się niezwykle popularną rozrywką, podobnie jak przedstawienia teatralne w pięknym drewnianym teatrze, który stanął w 1891 roku według projektu Adolfa Schimmelphenniga. Korzystano z kręgielni, strzelnicy, kortów tenisowych. Pasjonatom modnego wówczas krokieta urządzono specjalne pole do gry.

Kawior wiślany

Pierwszy w wolnej Polsce przewodnik na 1922 rok proponował podobne jak dawniej rozrywki. W parku Zdrojowym i pod tężniami koncertowała orkiestra symfoniczna, teatr oferował codziennie przedstawienia dawane przez jedną z lepszych trup prowincjonalnych, kino Sfinks dwa razy dziennie wyświetlało nowości z kinematograficznego repertuaru. Można było wypożyczać książki w dwóch czytelniach: w galerii spacerowej i w dworku Ormuz oraz w sklepach Brzezińskiego w hotelu Müllera i Rogalewskiego pod Filarami (dzisiaj jest tu budynek tzw. Europy). Jeżeli ktoś dysponował gotówką, mógł pograć na fortepianie w czytelni zdrojowej lub w hotelu Müllera. Rowery wypożyczano w dworku Hygea. Raz w tygodniu odbywały się reuniony, na których przygrywał zespół orkiestry zdrojowej. Bale i zabawy urządzano też w pensjonatach. Proponowano spacery wałem ochronnym, na Kuczek, do warzelni soli, Raciążka, Otłoczyna, Nieszawy. Można było zażywać kąpieli w rzece. Jak głosili autorzy przewodnika: „Spragnionym i zgłodniałym możemy zarekomendować karczemkę wprost warzelni (przez złośliwych ‘Bristolem nad Wisłą’ zwaną), gdzie podobno, czasami dają dobrą rybę oraz kawior wiślany”.

Z kolei w 1926 roku wskazywano takie rozrywki jak: koncerty orkiestry symfonicznej, która grała w parku Zdrojowym rano i po obiedzie, przedstawienia w teatrze zakładowym (w sezonie tego roku produkowała się operetka z Katowic), bale urządzane w hotelu Müllera i w galerii spacerowej, a także w Łazienkach nr 3 i 4. Amatorzy fotografii mieli do dyspozycji ciemnię przy czytelni, a czytelnicy dwie biblioteki: jedną prowadziło Towarzystwo Przyjaciół Ciechocinka w dworku Ormuz (pięć tysięcy dzieł w pięciu językach), drugą, noszącą imię generała Józefa Hallera – związek robotników zakładowych, a mieściła się pod Filarami (dwa tysiące tomów „dobrze dobranych, nawet naukowych, dzieł”- jak komentuje autor „Informatora Państwowego Zakładu Zdrojowego”).

Dla sportowców urządzono w parku Zdrojowym siedem placów tenisowych, kręgielnię i place krokietowe. Pomiędzy tężniami odbywały się wyścigi konne, mecze piłki nożnej i zawody lekkoatletyczne, wzloty na samolotach. Zachęcano do spacerów po trzech parkach, wałem ochronnym naokoło Ciechocinka, Słońska, Podola do podnóża Podzamcza. Atrakcją był spacer do wsi Kuczek, skąd czerpał wodę ciechociński wodociąg, a także wyprawa do Odolionu – miejsca reklamowanego jako „miejscowość sucha, piaszczysta ze wspaniałym powietrzem żywicznym”. Trzy razy w tygodniu udostępniano do zwiedzania warzelnię soli. Tężnik oprowadzał codziennie po tężni. Jedną z zaskakujących atrakcji było też zwiedzanie wzorowo urządzonej rzeźni na obrzeżach Ciechocinka.

Amatorzy mogli korzystać z kąpieli wiślanej. Łacha wiślana miała nienajgorszą plażę. Dla gości pobudowano przebieralnie. Godną polecenia były jak zawsze wycieczki do Raciążka, Nieszawy, lasu otłoczyńskiego. Jednodniowe wycieczki koleją lub samochodem można było odbyć do Kruszwicy, Torunia, Inowrocławia, Bydgoszczy.

Zdrowie w międzywojniu

W latach 30. XX wieku Ciechocinek reklamowano jako „źródło zdrowia”, „źródło zdrowego ciała, pogody ducha”. Zachwalano kąpiele basenowe. Do dyspozycji było kilka pływalni. Jedna z nich to dwa obiekty: kryty i odkryty, w których oferowano ciepłą solankę ze źródła nr 14. (Pobudowano je na rogu obecnych ulic Raczyńskich i Lorentowicza.) Jak czytamy w przedwojennym folderze: „cieplica wspólna, dzięki wysokiej ciepłocie i  koncentracji solanki, jest urządzeniem na wskroś leczniczym i służy do stosowania w dnie pogodne normalnych kąpieli solankowych”. Sąsiedni basen był kryty, czynny bez względu na pogodę. Z kolei 4 czerwca 1932 r. oddano do użytku słynną pływalnię solankowo-termalną, którą pobudowano na zacisznym terenie między tężniami. Nawet w dzisiejszych czasach imponują wymiary basenu 100 m x 40 m. Plaża wynosiła 20 tysięcy metrów kwadratowych. Reklamowano kąpiele słoneczne, powietrzne i piaskowe, gry i zabawy ruchowe na odpowiednio urządzonych terenach, gimnastykę i gry ruchowe dla dzieci we wzorowym ogrodzie jordanowskim, gdzie dzieci miały do dyspozycji płytki basenik, naturalne inhalacje przy tężniach.

Kuracjusz sprzed 80 lat miał w ofercie następujące rozrywki: teatr, kino, codziennie dwa razy dziennie koncert orkiestry zdrojowej w parku i jazzbandowej na plaży, dancing na wolnym powietrzu, koncerty radiomegafonowe, tenis, kręgielnie, biblioteki, bezpłatną czytelnię, zbiorowe wycieczki piesze, rowerowe i autobusowe. Funkcjonował Zdrojowy Klub Towarzyski.

Jak widać, kuracjusze przyjeżdżający do Ciechocinka nigdy się nie nudzili. Uzdrowisko zawsze oferowało rozmaite atrakcje. Wielbiciele książki, teatru, koncertów, tańca, sportu czy turystyki mogli zaspokoić swoje potrzeby. Podobnie jak dzisiaj.

Aldona Nocna