Codzienność kuracjuszki i kuracjusza

Wyjazdy do wód wiązały się nie tylko z leczeniem, różnego rodzaju zabiegami, lecz także z poszukiwaniem rozrywek, wypełnieniem wolnego czasu. O atrakcjach, które oferował dawniej Ciechocinek, pisałam w poprzednim numerze „Zdroju Ciechocińskiego”. A jak wyglądało życie codzienne kuracjuszy w uzdrowisku w XIX wieku, kiedy Ciechocinek zyskiwał swoją renomę? Jakie warunki oferował przed I wojną światową?

Niewątpliwie istotny był wygodny dojazd do uzdrowiska. Pierwsi kuracjusze, którzy pragnęli korzystać z dobrodziejstw solanek, musieli pokonać drogę dyliżansami bądź skorzystać ze statku, jeżeli podróżowali Wisłą. Już w 1851 roku została uruchomiona regularna linia żeglugi parowej Warszawa – Ciechocinek Spółki Żeglugi Parowej na Rzekach Spławnych Królestwa hrabia Zamoyski et Compania. 20 lat później funkcjonowała Żegluga Parowa Maurycego Fajansa, przekształcona w Maurycy Fajans i Synowie. W latach sześćdziesiątych XIX wieku powstaje połączenie kolejowe Warszawa – Bydgoszcz. Ostatnią stacją w Królestwie Polskim było Aleksandrowo (dzisiaj Aleksandrów Kujawski), za Tążyną była już zagranica. Doprowadzenie w 1867 roku linii kolejowej do Ciechocinka miało wielki wpływ na rozwój uzdrowiska. Pociąg stał się popularnym środkiem lokomocji, nie dziwmy się zatem, że wybudowano tory do Ciechocinka. Podróż koleją była bardziej komfortowa, szybsza niż statkiem. Nic dziwnego, że liczba kuracjuszy w ciągu kilkunastu uległa wzrosła kilkakrotnie.

Od chłopskich chat do Hotelu Müllera

Po dotarciu na miejsce najważniejszą sprawą było załatwienie lokum, które byłoby wygodne i niedrogie. Oferty można było też znaleźć dzięki reklamom publikowanym w warszawskiej prasie codziennej oraz w przewodnikach. Pierwsi kuracjusze wynajmowali pokoje w chatach chłopskich oraz domach robotników warzelni soli. W latach 1848-1851 Karol Samuel Müller wybudował okazały hotel. Projekt opracował Franciszek Tournelle. Ulubionym miejscem kuracjuszy był wsparty na kilku kolumnach fantazyjny balkon, z którego można było obserwować okolicę oraz weranda restauracji. Obiekt spłonął w 1878 roku.

Jak pisze L. Mieczkowski: „Tu należy nam także wspomnieć o pożarze starego z drzewa wzniesionego hotelu Müllera, który wybuchł wśród dnia, i zagroził pochłonięciem całego szeregu sąsiednich budynków. Szczęściem zerwał się nagle wiatr przeciwny i odwrócił niebezpieczeństwo. Wtenczas to postanowiono uorganizować w Ciechocinku straż ochotniczą pożarną, co też w latach następnych przyszło do skutku, wraz z wprowadzeniem doskonałych przyrządów pożarnych (sikawek, smoków, beczek, bosaków i t. p.) Jak wiadomo, na miejscu zaledwie ostygłych zgliszczy wzniósł się nie długo wspaniały gmach murowany nowego hotelu Müllera, tej powszechnie znanej ozdoby Ciechocinka, gdzie okrom 64 numerów mieści się obszerna dwupiętrowa sala balowa, doskonała cukiernia, pokój bilardowy i duża sala restauracyjna, w której można zaspokoić przy zdrowych gospodarskich obiadach, wszelkie wybredne nawet wymagania co do doborowej kuchni i drogocennych napojów” (pisownia oryginalna). Hotel cieszył się dużą popularnością, nic więc dziwnego, że Müller rozpoczął jego odbudowę, a po jego śmierci spadkobiercy dodali w 1900 roku trzecie skrzydło. Dzisiaj mieści się tu Liceum Ogólnokształcące im. S. Staszica.

Co ciekawe, już wtedy dzielono kwatery, hotele ze względu na wyznanie klientów, na chrześcijańskie i żydowskie. Przy obecnej ulicy Mickiewicza stał niegdyś hotel Warszawski, który strawił ogień. W „Przewodniku po Ciechocinku – jego historii i zasobach leczniczych” z 1891 roku pod redakcją Stanisława Łąpińskiego czytamy: „Hotel Warszawski, o 70 numerach, służy prawie wyłącznie dla starozakonnej publiki, posiada także niezłą restaurację”.

Higiena w cenie

W II połowie XIX wieku wzrosła liczba kwater prywatnych. Było to możliwe dzięki temu, że w 1875 roku grunty, które otaczały łazienki, zostały sprzedane prywatnym inwestorom pod zabudowę domów. Efektem był gwałtowny wzrost liczby kwater. Pod koniec XIX wieku można odnotować już ponad dwieście pensjonatów i domów prywatnych oferujących wygodne pokoje. Za komfort, niewielką odległość od kursalu, parku i łazienek trzeba było zapłacić. Cena za wynajęcie pokoju wahała się od 15 do 60 rs miesięcznie. Kogo nie było na to stać, wynajmował tańszą kwaterę we wsi Aleksandrówka (dzisiaj ul. Narutowicza, w granicach miasta), w Starym Ciechocinku (dzisiaj ul. Bema, w granicach miasta) oraz w domach kolonistów niemieckich na Słońsku.

Już wówczas zwracano uwagę na kwestie higieny mieszkań prywatnych. Przepisy sanitarne narzucały właścicielom, aby dbali o ustępy, ich regularną dezynfekcję, przesypywanie torfem, opróżnianie. Nie dziwi fakt, że niektóre z pensjonatów były reklamowane jako kwatery z „bezwonnymi wygódkami”. Co bardziej nowocześni właściciele stosowali nowinki techniczne. Zastosowanie systemu szambo pojawia się w reklamie sprzed I wojny światowej dawnej kawiarni Bristol (dzisiaj restauracja Pałacyk) w parku Zdrojowym.

Już w latach 70. XIX wieku myślano o segregacji śmieci. Zalecano w właścicielom pensjonatów posiadanie ruchomych beczek na kołach do zlewania pomyj, wywożenie ich poza obręb miejscowości oraz postawienie specjalnych skrzyń, które były przeznaczone na suche śmieci.

Co zjeść w uzdrowisku

Wyżywienie było również ważnym elementem życia codziennego kuracjuszy. Posiłki spożywano w pensjonatach, restauracjach, jadłodajniach. Można było je sporządzić we własnym zakresie bądź skorzystać z usług właścicieli kwater. Henryk Ruppert pisał w 1896 roku: „Restauracje pierwszorzędne dwie, jedna w hotelu pana Millera, druga na dworcu kolejowym. Obiad kosztuje 16 kop.; na porcję nieco drożej wedle upodobania. Prócz tego kilkanaście prywatnych restauracji i garkuchni dla uboższej ludności. Przy wielu domach i willach są zbudowane oddzielne pomieszczenia kuchenne, co daje możliwość i wygodę, szczególnie większym rodzinom, prowadzenia własnej kuchni. Cukierni dwie: pp. Millera i Bartnickiego razem z mleczarnią. Jatki i rzeźnie znajdują się pod ścisłą kontrolą lekarza weterynarii, p. Krynickiego. Wszelkich artykułów spożywczych dostarczają w obfitości i tanio mieszkańcy okolicznych wsi i kolonii”.

Kiedy pod koniec XIX wieku leczenie dietetyczne zostało uznane przez lekarzy za istotne w procesie leczenia chorób przewlekłych, zaczęto propagować dietetykę. Ważny był dobór produktów do jadłospisu, który powstawał pod okiem lekarza. Posiłki zalecano serwować o stałych porach. Postulaty prowadzenia zdrowej kuchni skłoniły właścicieli restauracji hotelowej w Ciechocinku do podjęcia próby sprostania temu zadaniu. Jak pisał Juliusz Bandrowski w „Zdroju Ciechocińskim” w 1907 roku, właściciel restauracji hotelowej Wandelt wraz z kucharzem Bogubowiczem i pod naukowym kierownictwem doktora Z. Grudzińskiego wprowadzili układ dań i napojów odpowiadający wskazaniom leczniczym pięciu typów kuchni: jarskiej, przeciwartretycznej, chudej, bezcukrowej i lekkostrawnej. Całości dopełniały bezalkoholowe napoje.

Temat dietetycznego wyżywienia pojawiał się w późniejszych czasach wielokrotnie. Postulowano, aby kucharki w pensjonatach stosowały się do zaleceń lekarzy. Ciechocinek mógł bowiem tracić kuracjuszy, którzy mieli schorzenia przewodu pokarmowego i ze względu na brak kuchni dietetycznej wybierali inne uzdrowiska.

Nowoczesność dla wymagających

Ciechocinek wiele zyskiwał przez lata. Urządzano go tak, aby przyciągać wymagającą klientelę o zasobnych portfelach. Odkąd oddano zakład leczniczy specjalnemu komitetowi przy Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych w latach 40. XIX w., zaczęto zmieniać wioskę Ciechocinek i urządzać uzdrowisko. Został założony ogród spacerowy z galerią przy źródle, pobudowano pierwszą kapliczkę dla potrzeb katolików, potem kościół, urządzono pocztę. Przybywało obiektów, Ciechocinek zaczął się rozwijać i ulepszać. Myślano nawet o tym, by żwirowane ścieżki polewać o świcie wodą, by za dnia nie unosił się kurz. Transport zapewniały dorożki. Z czasem pojawiły się pierwsze latarnie, telefon, prąd elektryczny. Ciechocinek był też jedną z pierwszych miejscowości, w której powstał wodociąg. Zawdzięczamy go Julianowi Adamowi Majewskiemu, który zaprojektował nowoczesną jak na owe czasy instalację w 1894 roku. Woda była doprowadzana grawitacyjne żelaznymi rurami z raciążeckich wzgórz z miejscowości Kuczek. Wydajność sięgała 1 208 500 litrów dziennie. Woda zaopatrywała kilka większych obiektów w uzdrowisku oraz była dostępna w ośmiu zdrojach czerpalnych, kranach pożarnych oraz umożliwiła budowę kilku fontann na terenie miejscowości. Budowa wodociągu w znacznym stopniu poprawiła warunki sanitarne.

Warto dodać, że Ciechocinek wiele zawdzięcza światłym gospodarzom. Niewątpliwie jednym z nich był długoletni dyrektor uzdrowiska Marian Raczyński. Jego kadencja obfitowała w inwestycje. Do dzisiaj podziwiamy siedzibę zarządu uzdrowiska przy ulicy Kościuszki, muszlę koncertową, kręgielnię. Korzystamy z kortów tenisowych w parku Zdrojowym, który został poszerzony. Wioska Ciechocinek miała też już w 1909 roku pierwsze kino – iluzjon Sfinks. Wytyczono nowe ulice. Od 1907 roku wychodził „Zdrój Ciechociński”, który był ważnym źródłem informacji dla gości kąpielowych. Nie zapomniano o czytelniach i wypożyczalniach książek.

Życie codzienne kuracjusza było niegdyś bardzo komfortowe, o co gospodarze zawsze starali się dbać.

Aldona Nocna