Kabaret Złota Maska. Życie jest kabaretem

Sobota, 22 września. Teatr Letni pęka w szwach. W budynku brakuje już krzeseł na dostawki, ludzie stoją w drzwiach. Na scenie występuje Grupa Kabaretowa „Złota Maska”.

Początki

W sierpniu 2013 roku Uniwersytet dla Aktywnych zorganizował wycieczkę po Aleksandrowie Kujawskim. Przewodnikiem był Igor Chełminiak, wtedy jeszcze student polonistyki. – Przechadzając się ulicami rzuciłem pomysł, by stworzyć grupę teatralną, kabaretową – mówi Igor. Pomysł podchwyciła Grażyna Ochocińska, prezes stowarzyszenia UdA.

Dwa tygodnie później odbył się casting. Igor: – Brałem to, co się rusza. Bo i nie było z czego i jak wybierać.

Najpierw do pokoju nr 7 w Miejskim Centrum Kultury przyszła Anna Przekwas i stwierdziła, że wchodzi w to „jak w masło”. Później Wanda Rosińska, która jest wszędzie, gdzie coś się dzieje. Za nią jej brat, Jerzy Sobierajski. Klara Drobniewska, późniejsza pomysłodawczyni nazwy. Grażyna Wieczorek, Iwona Twardowska, Zofia Manerowska. I Stanisław Wodyński.

Na początku nie było pomysłu na ten projekt. Igor: – To miała być grupa kabaretowa na zasadzie występów na akademiach ku czci, na jakiejś gwiazdce. Ale poziom miał być literacki. I od początku taki był.

Dlaczego kabaret: Anna Przekwas

Mama Igora jest serdeczną przyjaciółką mojego brata. Pomyślałam: a spróbuję! Igor był jeszcze na studiach polonistycznych i ktoś taki był nam potrzebny. Do tego, żeby coś takiego stworzyć, żeby taką grupę poprowadzić. Z czasem zaczęli do nas przychodzić inni ludzie, bo działy się rzeczy pozytywne.

Dlaczego kabaret: Wanda Rosińska

Przyszłam po to, żeby nie siedzieć. Jeszcze w liceum występowałam w różnych zespołach. I jak poszłam na emeryturę, a byłam nauczycielem, stwierdziłam, że mogę coś powiedzieć, coś zaśpiewać, coś śmiesznego przedstawić. Chcieliśmy się wspólnie bawić.

Występ pierwszy. Bez nazwy

Po raz pierwszy Złota Maska wystąpiła przed publicznością podczas inauguracji roku akademickiego 2013/14 na Uniwersytecie dla Aktywnych. Na widowni Kina „Zdrój” słuchacze uniwersytetu, rodziny, przyjaciele. Nie było afiszów, nie było nawet tytułu występu. Ale był stres.

Igor: Pierwszy występ miał wstawki muzyczne, które puszczaliśmy z boomboxa. Przyniosła go Klara Drobniewska, zapewniając że płyta jest przetarta, że wszystko będzie działać. Chcieliśmy to sprawdzić. Klikamy play, a sprzęt nie działa. Po kwadransie panika, publiczność czeka, a muzyka nie działa. Wtedy przyszedł Krzysiek Kańkowski z MCK i włączył boomboxa do prądu.

Dlaczego kabaret: Hanna Błażejczyk

Dziewczyny mnie namówiły. Spodobało mi się, jak dziewczyny się bawią, a że sama jestem wesołą osobą, stwierdziłam, że się nadam. Odważyłam się, choć nigdy tego nie robiłam. Kabaret zabiera sporo czasu, jest mnóstwo adrenaliny, stresu, ale to człowieka trzyma. Jak narkotyk!

Występ drugi. „Adria”

Anna: Pierwszy występ się spodobał. Dostaliśmy skrzydeł.

Dlatego Złota Maska przygotowała program na karnawał. Problemem była tylko muzyka. Pierwszy występ składał się głównie z monologów. Teraz artyści mieli też śpiewać. Pocztą pantoflową udało się dotrzeć do Marzeny i Waldemara Gmińskich, którzy zapewnili oprawę muzyczną. „Adria” spotkała się z tak dobrym przyjęciem, że Złota Maska wystawiła ją jeszcze w Nieszawie.

Igor: Tak nam się spodobało, że brnęliśmy dalej.

Dlaczego kabaret: Hanna Kapelińska

Zobaczyłam „Adrię” i pomyślałam: to muszą być fajni ludzie. A ponieważ jestem zwierzęciem stadnym, stwierdziłam że w tej grupie dobrze się poczuję. I się nie zawiodłam.

Występ trzeci. „Pod dachami Paryża”

Hania Kapelińska: To już nie jest fanaberia, tylko prawdziwy występ.

Znajomych i rodziny nie trzeba już zmuszać. Sami oferują pomoc. Joanna Żelazkiewicz projektuje afisz. Małgosia przygotowuje dekoracje. Mężowie Małgorzaty i Wandy wspierają w kwestiach technicznych. Syn Krystyny przynosi kamerę.

No i stroje. – To nie jest tak, że mamy nie wiadomo jaką garderobę. Przed występem rzucam hasło, a one lecą, przetrząsają szafy, wymieniają się. To, że świetnie wyglądamy, to zasługa współpracy – mówi Igor. – Co nie dogramy, to dowyglądamy – śmieje się Anna.

Dlaczego kabaret: Małgorzata Naguszewska

Kiedy Grażyna Ochocińska zaproponowała mi, bym dołączyła do kabaretu, byłam w szoku. Ale powiedziałam, że mogę przyjść i zobaczyć. Nigdy się nie spodziewałam, że będę występowała. Igor na następny występ dał mi rolę i musiałam się nauczyć.

Igor: Gosi można dać tekst i za tydzień go zna. Niebywała pamięć i umiejętność interpretacji. Gosia jest królową monologu.

Występ czwarty. „Już czas na sen”

To była składanka. Starsi Panowie, Zielona Gęś, Pod Egidą. Klasyka. A na koniec do piosenki wszyscy wychodzą na scenę z wielkimi poduchami. To był ostatni występ w Kinie „Zdrój”.

Dlaczego kabaret: Stanisława Buczkowska

Oglądałam występy moich zdolnych koleżanek, choć najbardziej zainspirował mnie Igor. Jest niesamowitym reżyserem. (Dwa lata ją namawiałam – wtrąca Wanda). I w końcu się zdecydowałam. Na pierwszym występie trema mnie zżarła, poprzestawiałam słowa.

Igor: Każdy jest spięty stojąc pierwszy raz na scenie. A na ostatnim występie Stasia bez żadnej tremy powiedziała dwa teksty, wcieliła się w dwie różne role. Rozwijamy się. I nie boimy, potrafimy się z siebie śmiać.

Występ piąty. „Taka gmina”

Hanna Kapelińska: Igor powiedział: „Zasłużyliśmy na teatr”.

Igor: Ten występ był sukcesem, bo zapełniliśmy Teatr Letni. Po raz pierwszy też pojawiła się zielona gęś. Malowana przeze mnie, moją mamę i kuzyna wieczór przed występem. Nie mieliśmy dekoracji, a musieliśmy czymś zapełnić scenę. Gęś jest przeurocza, sfatygowana, podziurawiona agrafkami, ale nikt nie chce z niej zrezygnować, bo w swej brzydocie jest piękna.

Dlaczego kabaret: Krystyna Jagielska

Szczęśliwy przypadek spowodował, że przeprowadziłam się do Ciechocinka. A moją sąsiadką została Stasia Buczkowska. Zaprosiła mnie na kawkę i mówi „śpiewasz w chórze, my mamy kabaret, może pomożesz”. Solo nie śpiewałam nigdy, ale pomyślałam, że skoro jestem nauczycielką i nie mam tremy do wyjścia przed ludzi, to może spróbuję. Więc przyszłam i zostałam.

Występ szósty: „Bo życie kabaretem jest”

Na scenie po raz pierwszy występuje Igor, dotąd reżyser kierujący całością zza kulis.

– Zmuszono mnie do tego – mówi. – Zaśpiewałem jedną piosenkę. Byłem tak zestresowany, że Jurek wyrzucił mnie na scenę. A żeby zneutralizować stres, wyszedłem bez okularów, żeby nic nie widzieć.

Występ siódmy. „Poet Club”

Po „Takiej gminie” Złota Maska znów została bez muzyków. Igor: Byliśmy w sytuacji jak przed „Adrią”. Mieliśmy pomysły, ale nie miał kto grać.

Na pomoc przyszli przyjaciele, także z Torunia. Iwona Piątek zagrała na fortepianie, Tomasz Kamiński na skrzypcach, a Nikolai Winer na klarnecie.

Igor: To już był występ wysokiej klasy. Piękna dekoracja i prawdziwi muzycy.

Z „Poet Club” Złota Maska wystąpiła aż trzy razy.

Recepta na kabaret

Igor: Naszą receptą na te pięć lat jest to, że nigdy nie mamy długofalowych planów. Za każdym razem mówimy „chodźcie, może to ostatni raz, może nie będzie nam się chciało, a może nie dożyjemy”. Czekamy, aż występ się odbędzie, brawa umilkną, bierzemy oddech i idziemy dalej.

Krystyna: Jedną z tajemnic jest nasz skład. Młody mężczyzna i my, które mamy co najmniej dwa razy tyle lat. I on ten repertuar z naszych czasów ma w jednym palcu, zna wszystkie teksty.

Igor: Nigdy nie było między nami bariery, niemal wszyscy w grupie to znajomi moich rodziców, a Igora kojarzyli z wózka. Dla mnie to wyraz ich kredytu zaufania i traktowania mnie serio, z szacunkiem.

Krystyna: Ale najważniejszy jest repertuar. W tym zalewie popkultury jest jakaś oaza życia kulturalnego. Nawet jeśli w formie rozrywkowej, to wciąż jest fantastyczne.

Hanna Kapelińska: Igor tak dobiera fragmenty, żeby ludzie klaskali, a nie gwizdali. Jest naszym intelektualnym kręgosłupem.

Igor: Wspólnie dyskutujemy o programie. Niejednokrotnie dochodzimy do wniosku, że to za poważne, tego nie udźwigniemy. Mierzymy siły na zamiary. Ale też chodzi o to, żeby wykonawca rozumiał, identyfikował tekst. Jeśli skecz bawi wykonawcę, odbiorca też go złapie.

Członkowie grupy są zgodni: Złota Maska to coś więcej niż kabaret. – Nasze relacje nie kończą się na próbach. Staramy się o sobie pamiętać, w tych wesołych i smutnych chwilach – mówi Igor.

Stasia: Jesteśmy jak rodzina.

Marzenia

Choć nie mają długoterminowych planów, mają marzenia. Skromne. Występ na przeglądzie amatorskich kabaretów. Może wsparcie finansowe, choć burmistrz obiecał już Złotej Masce, że znajdzie się w planach budżetowych miasta.

Igor: Marzenie? Żebyśmy istnieli. Żeby Złota Maska stanowiła jakąś markę.

Występ ósmy. „Bal w operze”

Igor: Pięć lat. Nie ma wyjścia, musi być na bogato, z pompą. Wiedzieliśmy, że nie zagra Iwona, bo taka była umowa. W internecie znalazłem podkłady do piosenek Agnieszki Osieckiej. Bardzo ładne. I postawiłem dziewczyny przed faktem dokonanym: śpiewamy do podkładów.

Z jednej strony było łatwiej, bo każdy ma podkłady, można ćwiczyć w domu, ale nie zawsze tempo czy tonacja odpowiada wykonawcy. Trzeba więc było interpretować. Już nie tylko stroje, ale i sposób wykonania, bo musieliśmy te utwory jakoś ugryźć. Czas pokazał, że się udało.

Mamy kilka osób, z których zdaniem się liczymy i wiemy, że one nam zawsze szczerze powiedzą, jeśli nam coś nie wyjdzie. I z występu na występ te osoby z coraz większym szacunkiem i zachwytem mówią o tym, co robimy. Bo bierzemy się za rzeczy kabaretowe, zabawne, ale to są kamienie milowe polskiej kultury. I nam to wychodzi.

Anna: A jeśli ludzie wiedzą, kiedy się śmiać, jest pełen sukces.


W Grupie Kabaretowej Złota Maska występują: Hanna Błażejczyk, Stanisława Buczkowska, Krystyna Jagielska, Hanna Kapelińska, Małgorzata Naguszewska, Anna Przekwas, Wanda Rosińska, Jerzy Sobierajski, Igor Chełminiak.